Dzieńdoberek!
Ale się naszukałam naszego wątku, brrr. Jeszcze Kina nie urodziła a nas już przenieśli na podforum dzieciaczkowe. Dziwnie się czuję, bo przywiązałam się jakoś do naszego podforum mam oczekujących, a tu już po wszystkim...
Aniołku - już straciłam wiarę, że się pojawisz! Ogromne gratulacje z powodu narodzin twojego dzieciątka. Mam nadzieję, że u was wszystko układa się dobrze!
Serdeczne dzięki za miłe życzenia:-):-):-). Z okazji urodzin miałam wczoraj taki dzień, że szkoda gadać. Wypisz wymaluj dzień w wykonaniu Xeone, tzn. Tymek cały dzień uczepiony do moich ramion. Sam zasnął dopiero gdzieś koło 20:00, jakoś przeżyliśmy budzenie na kąpiel i na szczęście znowu zapadł w sen, który trwał z trzema przerwami na jedzonko aż do 9:00. Ale w ciągu dnia koszmar. Mam nadzieję, że dzisiaj da mi trochę więcej czasu, bo wczoraj jak zasnął, to myślałam, że padnę jak kłoda. A tu jeszcze chałupa w rozsypce, pranie do powieszenia, prasowanie, zmywanie, łazienka jakby przeszła przez nią trąba powietrzna. Położyłam się dopiero w okolicy północy. No i Kuba wcale nie ułatwia życia. Zrobił się taki marudny, płaczliwy i na "nie", że już mi słów brakuje. A najgorsze jest to, że odkąd wróciłam z Tymkiem do domu, w ogóle przestał spać w dzień, co skutkuje tym, że od ok. 16:00 staje się nie do wytrzymania.
Shinead - kochana, trzymaj się dzielnie. Wszystko powoli się unormuje. Jeśli chodzi o czopki Viburcol to ja stosowałam przy Kubie razem z Infacolem i dawały radę. Dzieciątko się wyciszało i zasypiało, a przynajmniej znosiło brzuszkowe rewolucje znacznie spokojniej niż bez czopków.
Kina - spokojnie, sercem zawsze będziesz z Wrześniówkami:-):-):-). Co do znaków zodiaku to teraz w naszej rodzinie są dwie Wagi - ja i Tymek. Nawet się z tego cieszę, bo Waga z Wagą ponoć najlepiej się dogadują, he he. Chociaż mam nadzieję, że synek nie będzie takim przewrażliwionym histerykiem jak jego mama.
Tygrysku - doskonale cię rozumiem. Jak już pisałam wyżej, w mojego Kubę wstąpił jakiś demon. Zrobił się bardziej absorbujący niż noworodek. Na szczęście co do Tymka to póki co nie przejawia wrogich zamiarów. Ale bunty w stylu - nie zrobię siku do nocnika, nie ubiorę się, nie wyjdę na dwór, nie podniosę kredek, nie złożę zabawek, nie zjem obiadu itp, itd. są na porządku dziennym. Słów brakuje. Nawet mój mąż - ostoja cierpliwości i spokoju - powoli traci kontrolę nad sobą. Mam głęboką nadzieję, że to przejściowe. Naprawdę staram się poświęcić pierworodnemu tyle czasu ile to w obecnej sytuacji możliwe.
Ale się naszukałam naszego wątku, brrr. Jeszcze Kina nie urodziła a nas już przenieśli na podforum dzieciaczkowe. Dziwnie się czuję, bo przywiązałam się jakoś do naszego podforum mam oczekujących, a tu już po wszystkim...
Aniołku - już straciłam wiarę, że się pojawisz! Ogromne gratulacje z powodu narodzin twojego dzieciątka. Mam nadzieję, że u was wszystko układa się dobrze!
Serdeczne dzięki za miłe życzenia:-):-):-). Z okazji urodzin miałam wczoraj taki dzień, że szkoda gadać. Wypisz wymaluj dzień w wykonaniu Xeone, tzn. Tymek cały dzień uczepiony do moich ramion. Sam zasnął dopiero gdzieś koło 20:00, jakoś przeżyliśmy budzenie na kąpiel i na szczęście znowu zapadł w sen, który trwał z trzema przerwami na jedzonko aż do 9:00. Ale w ciągu dnia koszmar. Mam nadzieję, że dzisiaj da mi trochę więcej czasu, bo wczoraj jak zasnął, to myślałam, że padnę jak kłoda. A tu jeszcze chałupa w rozsypce, pranie do powieszenia, prasowanie, zmywanie, łazienka jakby przeszła przez nią trąba powietrzna. Położyłam się dopiero w okolicy północy. No i Kuba wcale nie ułatwia życia. Zrobił się taki marudny, płaczliwy i na "nie", że już mi słów brakuje. A najgorsze jest to, że odkąd wróciłam z Tymkiem do domu, w ogóle przestał spać w dzień, co skutkuje tym, że od ok. 16:00 staje się nie do wytrzymania.
Shinead - kochana, trzymaj się dzielnie. Wszystko powoli się unormuje. Jeśli chodzi o czopki Viburcol to ja stosowałam przy Kubie razem z Infacolem i dawały radę. Dzieciątko się wyciszało i zasypiało, a przynajmniej znosiło brzuszkowe rewolucje znacznie spokojniej niż bez czopków.
Kina - spokojnie, sercem zawsze będziesz z Wrześniówkami:-):-):-). Co do znaków zodiaku to teraz w naszej rodzinie są dwie Wagi - ja i Tymek. Nawet się z tego cieszę, bo Waga z Wagą ponoć najlepiej się dogadują, he he. Chociaż mam nadzieję, że synek nie będzie takim przewrażliwionym histerykiem jak jego mama.
Tygrysku - doskonale cię rozumiem. Jak już pisałam wyżej, w mojego Kubę wstąpił jakiś demon. Zrobił się bardziej absorbujący niż noworodek. Na szczęście co do Tymka to póki co nie przejawia wrogich zamiarów. Ale bunty w stylu - nie zrobię siku do nocnika, nie ubiorę się, nie wyjdę na dwór, nie podniosę kredek, nie złożę zabawek, nie zjem obiadu itp, itd. są na porządku dziennym. Słów brakuje. Nawet mój mąż - ostoja cierpliwości i spokoju - powoli traci kontrolę nad sobą. Mam głęboką nadzieję, że to przejściowe. Naprawdę staram się poświęcić pierworodnemu tyle czasu ile to w obecnej sytuacji możliwe.

.
. Najlepiej, bo bardzo interesują ją jego kupki, których Mały robi duużo, i za każdym razem,jak go przebieram to musi jego kupkę oglądnąć, a jak idzie sama robić to mówi,że idzie robić ciemną kupkę, a Mateusz to robi żółte
.
Mam małą chwilkę więc w telegraficznym skrócie: Tymunio 26.09 skończył dwa miesiące i mamy już za sobą dwie wizyty u okulisty, dwie wizyty u neurologa, 3 wizyty u pediatry i badania krwi. Wszystko póki co jest w porządku, choć było duże ryzyko przetaczania krwi w związku z niedokrwistością, ale po podawaniu żelaza wszystko wróciło do normy i jeszcze jakiś czas niestety to potwornie brudzące (a do tego wyjątkowo śmierdzące kupki i bączki
) żelazo musimy podawać. Wczoraj Tymulek ważył 4890g więc już podwoił swoją wagę urodzeniową z czego bardzo się cieszymy. I póki co rozwija się rewelacyjnie.Kolka zdarzyła się nam tylko raz i mam nadzieję, że nie będzie nas zbyt często nawiedzać. Postaram się wstawić kilka zdjątek naszego maleństwa do odpowiedniego wątku w przeciągu kilku następnych dni, bo teraz już koniec "wolnego" i czas szykować kąpiel