reklama

Wrześniówkowe mamy

reklama
A co to tak się pochorowały te "nasze" maluszki wracać tu szybciutko do zdrówka . Kurcze to pewnie przez tą pogodę zamiast wymrozić te choróbska jak to na styczeń przystało to tu temp w plusie i mnożą nam się te okropne wirusy w powietrzu.

Atru jak tam się czujesz bo u was to widzę że się wiruski rozgościły na dobre nawet Ciebie nie szczędziły.
Dziewczyny jak tam po dniu babci w końcu to pierwszy dzień babci z naszymi wrześniowymi skarbami. U nas było super pomysł z kubkami (ze zdjęciem Igorka i babci) okazał się trafiony i sprawił wiele radości babciom.
Ale miałam dziś zabiegany dzień rano musiałam pojechać na badania okresowe (ze sobą) bo kończą mi się w pracy i mnie skierowali, potem rozmowa w pracy troszkę się bałam ale było ok do tego okazało się że kolega z pracy miał dziś imieniny i załapałam się na ciacho zjadłam baaaardzo dużo, potem pojechaliśmy z Igorkiem do babci a babcia miała pyszną szarlotkę na ciepło z lodami i taki sposobem zasłodziłam się.

Pozdrawiam was wszystkie razem i każdą z osobna buziaki.
 
właśnie też coś wyczytała o oliwce ale co i jak to nie napisane
tak mi przykro było to czytać i szkoda mi ich no i ich podziwiam są tacy dzielni ci rodzice, kilka lat temu była świadkiem ostatniego pożegnania synka mojej kuzynki w sumie to już chyba 8 lat mineło al edo dziś pamiętam ten jej spokój wywołany lekami jak mały leżał w tej białej trumience taki nad swój wiek duży (takie złudzenie) a jak zamykali tą trumienke to ona wydała z siebie taki przeraźliwy krzyk rozpaczy i paniki , nigdy tego nie zapomnę i nie życzę nikomu ani ja bym ie chciała tego przeżyć, a po pogrzebie to miałam wrażenie że udawała że jakubka nigdy nie było to był chyba jedyny sposób żeby nie postradała zmysłow a chłopczyk miał zaledwie 2 latka i wniefortunny sposób wpadł do wiaderka z woda i się zachłysnął i lekarze utryzmywali go pod respiratorkiem 2 tygodnie aż wkońcu mały zaczął puchnąć i pozwoli mu odejść, ciężko nam wszystkim było na tej maleńkie wsi żyć z taką tragedią bo yli naszymi sąsiadami i on często się wymykał z domku do nas i jak na takiego malucha to dużo mówił i był bardzo mądry ale tak miało być teraz jest ich aniołkiem w niebie
 
Wiecie co,z tego co tam wyczytalam, to chyba juz druga ich coreczka,ktora umarla. Ja bym sie nie pozbierala.:no::no::no::no:
:no::no: BOŻE nie to tragedia.
Mam koleżankę która urodziłam w 6 miesiącu martwą córeczkę strasznie to przeżyła później po czasie zaszła w ciąże i urodziła syka ma się świetnie(obecnie ma 3 latka) krótko po tym zaszła ponownie w ciąże miała termin na styczeń 2007 niestety urodziła tez wcześniej jej synek przeżył tydzień i też zmarł co ta dziewczyna przeszła nie da się tego opisać mówiła mi że gdyby nie ten synek którego ma to nie dała by rady jest pod opieką psychologa bo ciagle nie może się z tym pogodzić . Do tego wszystkiego mówiła że tak panicznie boi się o tego synka ciągle ma takie poczucie że też go straci, ostatnio jak się widziałyśmy to ja byłam jeszcze w ciąży i jak mówiłyśmy o zbliżającym się rozwiązaniu to widziałam że wspomina swojego ostatniego synka widać było ból, cierpienie, tak mają ludzie tragedie przy których wszystkie inne sprawy wydają się błahe.
 
Znowu zrobiło mi się tak jakoś smutno dosyć tego bo nie będę mogła zasnąć.
Tygrysku dobrze że wrzuciłaś Wikusie słodziutka ona jest a jak dużo ma włosków oj będzie komu kitki robić i warkoczyki super:-):-):-):-)
 
Tygrysku - jakie tam pyskowanie. Toc to byla rozmowa na poziomie:-)...Sliczna ta Twoja Wiktorynka...a minyi gesty robi zupelnie jak moj Stachulec...tak jak mama Tygrysek zadaje takie same pytanie jak mama Hruda :-D:-D:-D
 
reklama
Kochane dziewczyny, parę dni mnie nie było, dzisiaj wchodzę na forum zadowolona że w końcu mam chwilkę poczytać co u was i przeczytałam informację o Majeczce, eh, odechciało mi się wszystkiego...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry