No to witam wieczorową porą. Ależ rozpisałyście się ostatnimi czasy... Mam nadzieję, że dam radę odpisać wszystkim.
Na początek krótko co u nas.
Wróciłam dzisiaj z Tymkiem na dobre do domu i... zanotowałam u małego dwie luźne kupy... No i jakoś częściej mu się ulewa niż zwykle, ale to chyba nie wymioty?


Brrr... Temperatury jeszcze nie ma, ale już coś apetycik się psuje. Chyba jutro zarejestruję go do przychodni, bo u Kuby też się zaczynało tak "niewinnie", a skończyło się na zapaleniu krtani. Zresztą Kuba już nie gorączkuje, szczekający kaszel przerodził się w taki rwący, wywołujący wymioty...
Ruda-Iza - u nas staramy się dzielić równo wyjściami z domu. Jeśli mój małżonek chce sobie gdzieś pójść, to potem umawiamy się, na mój rewanż i odwrotnie. Ja nie zawsze mam gdzie pójść, bo moje koleżanki, podobnie jak twoje, gdzieś się zapodziały i zapomniały o mnie. A ja jakoś nie mam ochoty się im narzucać. W zasadzie tylko z jedną przyjaciółką utrzymuję jakieś kontakty ale ona pracuje w systemie, a ja mam kołowrót w domu i ostatnio jakoś nie możemy się spotkać.
Aneczko - żenująca ta cała akcja z chrzcinami ze strony księdza. Zachowuje się jak dzieciak. Tak jakby myślał, że utrudniając wam ceremonię, zniechęci was do chrzcin dziecka. Zero zachowań prosprzedażowych, jeśli mogę użyć mojej bankowej terminologii.
Och, muszę kończyć, bo Kuba chce spać. Zażygał dziś za przeproszeniem swoje łóżko więc śpi u nas...