reklama

Wrześniówkowe mamy

Tygrysku - trzymaj sie kochana...oj wspolczuje i tego zmartwienia i zmeczenia ale juz niebawem bedziecie wszyscy razem...odpoczywaj jak mozesz!



Mal-gorzatka - moj Stachulec taz ma rozne dni. Do niedawna musialam przypominac siebie ze mam dziecko ;-) a teraz synek wymaga wiecej uwagi. U mnie pomagaja te wszystkie maty edykacyjne i dawanie ( ale nie kupowanie!) mu coraz to nowych zabawek, grzechotek tzn stare - z poprzedniego dnia chowam i daje nowe. Ksiazeczki, te plastykowe taz lubi ogladac...a ostatnio polubil lozeczko. Doszedl do wniosku ze to nie tylko miejsce do spania ale tez fisiowania wiec szaleje tam na rozne strony ( a ochraniacze mam tylko na polowie:baffled:)
Atru - ja nie mialam stycznosci z ksiazkami fantasy...choc ostatno z wieksza przychylnoscia patrze na ten dzial...moze sie skusze. Ale na Harrego Poterra NEVER!:crazy: jestem stara przekora i jak zauwaze zbiorowa ejakulacje na widok jakiejs nowosci (ksiazki, film, ubrania, plotki) to ja - na przekor- szukam czegos innego!...moze to glupie ale tak mam :zawstydzona/y:.Ostatnio siegnelam po poczciwego Jonathana Carrolla, bo mam jego kilka ksiazek - ale z przekory, bo uwielbiane i modne swego czasu - lezały nietkniete...teraz skoczyla "zakochaenego ducha"i moze poczytam wiecej...jak mi bajtel pozwoli:baffled:
A my powoli szykujemy sie do podrozy. Dzis dzwonila kuzynka ze prawdopodobnie w sobote pojedzemy z dziecmi na basen. To prawda ze chcialam juz dawno wybraz sie na lekcje plywania dla malucha pod okiem instruktora ktory pokaze co i jak..a teraz bedziemy sami..mam mieszane uczucia. Nie dosc ze przelot to jeszcze basen..ile nowosci za jednym razem? - i dla mamy i dla malego. Ale do odwaznych swiat nalezy:-).
Klavell - w sobote jak juz bede w Hamburgu to skrobne do Ciebie na BB lub wysle wiadomosc ( jak mi sie uda bo nie probowalalm jescze) i umowimy sie co do spotkania, jak znajdziesz czas a ja bede mogla wziac auto...i nie zabladzic przy okazji po tym wielkim miescie!
Spokojnego dnia wam Wszystkie zycze...lece sie pakowac!
 
reklama
Ostatnio siegnelam po poczciwego Jonathana Carrolla, bo mam jego kilka ksiazek - ale z przekory, bo uwielbiane i modne swego czasu - lezały nietkniete...teraz skoczyla "zakochaenego ducha"i moze poczytam wiecej...jak mi bajtel pozwoli:baffled:
Ja czytalam tylko Kraine Chichow i bardzo mi sie podobala. Przeczytalabym wiecej, no ale to chyba juz na emeryturze:-D
 
tygrysku trzymaj sié,a z Szymkiem napewno jest wszystko dobrze i ma super opieke.Juz niedugo zobaczysz synka.:tak:
malagorzatka moja terrorystka tez by tylko na cycu wisiala.Niczym nie moze sie sama zajac.U nas na pare minut pomaga wlaczona pralka i mala oglada jak sie wszystko kreci,albo rozkladam mate edukacyjna jak gotuje obiad,lub sadzam mala w lezaczku na szafke kuchenna i gadam do niej.

A u nas czas najwyzszy na pieluszki numer 4.Juz druga noc moja siusiumajtka zasikala ubranko.
Dziewczyny ile wam zchodzi pieluszek na dobe?
 
Podsyłam linka do artykułu na temat żywności m in. dla dzieci KLIK . Po przeczytaniu tego jestem przerażona. Wynika z tego jedno, że nawet jeśli na opakowaniu jedzonka dla dzieci są rekomendacje CZMP, Instytut Matki i Dziecka, Centrum Zdrowia Dziecka czy Instytut Żywności i Żywienia to nie znaczy, że były przez nie badane!
Wystarczy odpowiednia kwota i można sobie ich logo umieścić na swoim produkcie :angry: Najgorsze jest to, że ja jestem skazana na te gotowe jedzonka :dry: Nie mam warunków, żeby sama przygotowywać jedzonko dla małej :no:

Mam pytanie do mam karmiących piersią :) Jak często wasze maluszki robią kupkę? Oliwka ostatnio robi co drugi dzień i nie wiem czy jest to normalne.

Wczoraj był jakiś senny dzień Oliwia praktycznie cały czas spała, a jak już nie spała to marudziła. Dzisiaj chyba wybiorę się z nią na spacer bo ładna pogoda jest :)

Tygrysku przykro mi, że Twój maluszek trafił do szpitala :( Już wkrótce będziecie razem:blink:
 
Gabids, dokladnie. Wlasnie Macius zostal przewiniety, nawet zmienilam ubranko,bo podczas wyginania sie na przewijaku ulal troche. Teraz lezy w lozeczku i zneca sie nad misiem-pozytywka.

Tmadzik, czytalam juz o tym i nic mnie nie zdziwi.
 
reklama
Witam Was mamuski! Jestem zalamana, normalnie dzisiaj juz sie poryczalam z bezradnosci. Ta Anglia mnie wykonczy, tzn tutejsza sluzba zdrowia. A chodzi o moja Carmenke. Urodzila sie ona z plaska czerwona plamka na nozce w okolicach kolanka. Jak miala 6 tygodni plamka zrobila sie zgrubiala, nie wiedzielismy co to jest wiec pedem do lekarza , a tam lekarka jak to zobaczyla, zaczela przeszukiwac ksiazki bo pierwszy raz takie cos widzi. Smiechu warte. No i ostatecznie nie stwierdzila nic. Znalazlam doktora w Polsce i wyslalam do niego meila i odpowiedzial, ze to naczyniak wrodzony i wchlania on sie do 3 roku zycia a jak nie to mozna laserem usunac, Wiec wszystko ok. Ale jakos pod koniec 2 miesiaca zycia na tym naczyniaku zaczal sie tworzyc czarny strup.Wiec znowu e-maile. Okzaalo sie, ze 10% naczyniakow ulega owrzodzeniu i ten strup to wlasnie to. Owrzodzenie wychodzi jakby ze srodka organizmu, z naczyniaka.No i dalej.Po pewnym czasie kawalek strupka sie zagial i zaczal lekko krwawic. Przestraszylismy sie i poszlismy do lekarza a lekarz na to spojrzal i powiedzial, ze musi zadzwonic do pediatry bo nie wie co robic. Rece opadaja. Wczesniej jednak skontaktowalam sie z tym lekarzem w Polsce i powiedzial, ze trzeba przemywac Rivanolem (niedostepnym w Anglii)i smarowac mascia z antybiotykiem typu Detreomycyna (niedostepna w Anglli). Wiec gdy ten angielski konowal czekal na polaczenie telefoniczne, powiedzielismy mu wszystko (chcielismy, zeby nam przepisal jakakolwiek antybiotykowa masc). A on na to, ze nie wydaje mu sie to konieczne. Pediatra niewiele wiecej mial do powiedzenia. Umowiono nas tylko do dermatologa dopiero na 15 lutego i lekarz powiedzial, ze jak bedzie gorzej to do szpitala.
Zapomnialam dodac, ze mala ma ta nozke caly czas zgieta wiec ubranie jej w spodenki, spioszki, cokolwiek jest niemozliwe, poza tym ja to obciera i jeszcze bardziej krwawi. Takze jak gdzies wychodzimy to jedna noga jest ubrana a druga nie i 18 tysiecy kocykow, zeby jej nie zawialo.Poza tym ja to strasznie boli, podobno to normalne bo owrzodzenia strasznie bola.No i po tej nieszczesnej wizycie moja mama odrazu wyslala mi z Polski Rvanol i inne cuda, ale paczka doszla dopiero wczoraj. W poniedzialek za to wieczorem zaczela sie saczyc, leciec jak cholera nie saczyc ropa z krwia, wiec pedem do szpitala. Bylismy tam o 20.30 a wyszlismy przed 2 w nocy, z czego godzine w sumie ktos sie nami zajmowal, tyle bylo czekania, i nie obchodzilo ich to, ze to 3 miesieczne dziecko jest. W szpitalu najpierw zobaczyla to pielegniarka, ktora sie skrzywila, wziela probke ropy, potem po czekaniu pielegniarz, az w koncu lekarka, ktora to idiotka jedna, bardziej zajela sie bioderkami bo zastanawiala sie dlaczego nie prostuje mala nozki a potem zaczela jej na sile wyciskac rope, zeby zobaczyc jak wylatuje, jeden wielki placz i lament. Po czym stwierdzila, ze musi zasiegnac opinii szefow. Znowu czekanie. Przyszedl w koncu pielegniarz z paracetamolem dla malej, nie wiem po co. Po kolejnym czekaniu zjawil sie 60 letni lekarz z nieszczesna lekarka, ktory tylko zerknal, nawet nie dotykal i powiedzial, ze antybiotyk, a ta glupia krowa z calej sily nacisnela paluchem na strup, zeby pokazac, jak ropa wylatuje . Carmenka juz spala mi na rekach i jak ta malpa to zrobila to byl taki wyk, ze myslelismy, ze ja zabijemy. Wroicilismy z antybiotykiem doustnym, ktory ma przyjmowac 4 razy dziennie przez 7 dni, a w piatek do szpitala na kontrole. Lekarz z Polski napisal, ze powinien to obejrzec chirurg a nie pediatra i antybiotyk doustny jest zbyteczny. No i dzisiaj kolejne pekniecia i ropienie i krew. Przemywam jej tym Rivanolem bardzo czesto. Opatrunku z Rivanolem nie moge jej zalozyc bo ja tak to boli, ze az wyje, jakbym ja ze skory obdzierala. Jestem w stalym kontacie z tym doktorem z Polski (zreszta jest on specjalista od naczyniakow)i pisze on, ze to normalny proces leczenia owrzodzenia. Musi sie wygoic a potem trzeba czekac, czy naczyniak sie wchlonie.A nozka zacznie ruszac po wygojeniu owrzodzenia. No mowie wam, ze az sie chce plakac, ze taka mala a tyle musi cierpiec. Dzisiaj jeszcze zaczela kaszlec, ma zapchany nos, kicha czyli sie przeziebila. Nie wiem, czy moge jej podac paracetamol jak daje jej antybiotyk. Jak nie urok to....Poza tym w piatek jescze ide ze soba do lekarza bo prawdopodobnie zle mnie pozszywali po porodzie, boli mnie jak cholera, babka z ledwoscia pobrala mi probki na cytologii. Az mi sie wszystkiego odechciewa. Przepraszam, ze tak dlugo, ale musialam sie komus wyplakac. Pozdrawiam Was wszystkie!!!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry