Też tak mam, że dużo rzeczy dostaję. Przyjmuję to, co mi się podoba. Są też rzeczy, które nie są w dobrym stanie, ale ktoś z racji sentymentu próbuje mi wmusić, np. łóżeczko. Opcjonalnie mam nawet dwa, ale jedno z kółkami i wymaga i tak naprawy, a drugie niby starsze, ale w lepszym stanie, za to nie ma regulacji wysokości. Dlatego chcę kupić nowe, mimo że wiem, że to nie jest malutki wydatek. Ciuszki w większości mam używane. Kupiłam jakieś nowe, bo mi się podobały i stwierdziłam, że coś nowego dziecko musi mieć, żeby chociaż było go w co np. do lekarza ubrać. Część ciuszków pewnie jeszcze dokupię, bo po sporządzeniu listy posiadanych ciuszków okazało się, że mam za mało śpiochów i kaftaników.
Co do jakości tych używanych. Od mojej siostry wzięłam praktycznie wszystko co dawała, bo są w prawie idealnym stanie. Natomiast od siostry męża wzięłam tylko niektóre, bo był mocno sprane i porozciągane. No i w większości różowe, więc nie wiem jak patrzeliby na mnie, gdybym mojego małego tak ubierała;-) Używany dostałam kojec, ale też w prawie idealnym stanie, nawet z kartkami z opisem i karuzelę. Zaproponowano mi też materac, ale wolę kupić nowy. Co do reszty wydatków, wiem, że będą spore i może w przyszłości ktoś wpadnie na to, że lepiej kupić paczkę pampersów, niż 10 komplecik niemowlęcy;-)