Chodzę,tzn. byłam u 2 i każdy coraz gorszy. Od pierwszego dowiedziałam się,że jestem w 10 tygodniu,opis,zdjecie itd. 2 tygodnie później u kolejnego dowiedziałam sie,ze znowu jestem w 10 tygodniu. Z 5 razy mi to powtórzył i w ogóle nie słuchal co do niego mówię. Porażka totalna. 4 idę do następnego i podobno bardzo dobry jest. Więc mam nadzieję,ze teraz wizyta będzie jakaś normalna i konstruktywna,bo zwariuję. Ja w ogóle nie tyję,ani grama. Niby fajnie,ale pytanie czy to normalne. Tymbardziej,ze własnych zapasów tłuszczu nie mam,bo chuda jestem.