reklama

Wychowywać, ale jak?

Raczej nie mam problemu z Julcią na placu zabaw. Jedynie moment ruszania do domu, ale gdy jest przygotowana na to że za 10 minut, 5 minut, 2 minuty idziemy do domu, to jest super.

Ona jest taka, że jak jakieś obce dziecko jest w odlegości 5 metrów to ona już wrzeszczy NIE!!
Dziwne to, ale cóż. Nie chce to nie. Kiedyś podszedł chłopiec i zabrał jej łopatkę. Biegała do niego i do mnie na przemian, z szokiem, miną gotową do płaczu i z totalną dezorientacją. W końcu przybiegla do mnie i rozpłakała się, pakazując na chłopca i mówiąc "oddaj łopatkę". Była taka rozżalona. Powiedziałam jej, że spokojnie, żeby posza do chłopca i powiedziała "poproszę moją łopatkę". Poszła, a że chłopiec by starszy, to oddał jej. Jestem za tym, zeby uczyła się sama bronić siebie i swoich rzeczy, ale jestem całkowicie po jej stronie. Nigdy nie karcę, nie jęcze, ze że głupoty, że jest sierotą, nie umie sobie poradzić, czy cokolwiek w tym stylu. Wiem, że dla niej łopatka jest ważna. I tak to traktuje.

Co do jej zachowania, grzecznie oddje zabawki, jak jej powiem, żeby oddała dziewczynce.

Kasiad: gdyby tak było u mnie: wzięłabym Julke za rękę, odciągnęła na bok, gdzie mogłabym zwrócić jej uwagę sam na sam. Powiedzialabym ostrym tonem, że jeśli jeszcze raz zobaczę, że... tu konkret: zabierasz zabawkę innemu dziecku albo sypiesz piaskiem na dzieci, to bez dyskusji idziemy do domu.
Zrozumiełaś?
Co zrobimy jak będziesz zabierać dzieciom zabawki?
-pójdziemy do domu - powinno ppowiedziec dziecko
Co zrobimy jak beedziesz sypać piachem?
-pójdziemy do domu.

Ja oduczyłam tak Julkę rzucania zabawkami gdy była zła. Najpierw ostrzegłam, za drugim razem zrobiłam jak ostrzegałam, więc wylądowały w koszu na śmieci. Kolejno trzy zabawki, rzuciła swoją owieczkę w druga strone ode mnie. Pytam, wiesz co się stanie z owieczką jak rzucisz ja jeszcze raz? Przytuliła ją w geście obronnym. Na razie nie mam kłopotu z rzucaniem zabawkami. Teraz wystarczy tylo ostrzeżenie.

Nie umiem jej jeszcze oduczyć okładania mnie jak jest zła. Nie robi tego mocno, ale takie klepnięcia z premedytacją są irytujące...
I jeszcze mam kłopot z tym jej asekuracyjnym wrzeszczeniem NIE!! gdy nawet potencjalny amator jej zabawek jest pół kilometra od niej....
Dzieci czasem po prostu przechodzą, a ona wrzeczy do nich NIE!!!
Tłumaczę: przecież chłopiec tylko przechodzi, nie chce Twoich zabawek.

Kiedyś patrzę, a ona bawi się w najlepsze z kolegą. Uśmiecha sie do niego, daje mu zabawki. Potem się okazało, że znają się ze żłobka. Raczej bawi się sama niż z innymi dziecmi... Czasem mnie to zastnawia, a czasem myślę, że może jeszcze jest za mała.
Pozdrawiam. Daj znać Kasiad jak sytuacja sie rozwija.
 
Ostatnia edycja:
reklama
OJ NASZE BRZDACE:::

Lusia ostatnie dni zmienila sie z aniolka w diabelka, tez wobec innych dzieci ktore lubi krzyczy NIEEEEEEEE, o doroslych juz nie wspomne, robi wszystko tpo czego nie moze , nic jej nie pasuje, musi byc jak ona chce a jak nie jest to wielki ryk, rzyczy, bije i w ogoole...wyglada na to ze doczekalam sie fazy buntu:sorry:
 
OJ NASZE BRZDACE:::

Lusia ostatnie dni zmienila sie z aniolka w diabelka, tez wobec innych dzieci ktore lubi krzyczy NIEEEEEEEE, o doroslych juz nie wspomne, robi wszystko tpo czego nie moze , nic jej nie pasuje, musi byc jak ona chce a jak nie jest to wielki ryk, rzyczy, bije i w ogoole...wyglada na to ze doczekalam sie fazy buntu:sorry:

U nas niestety ostatnio jest podobnie (bez bicia), Milenka broi na całego, ale jakoś jeszcze daję radę.... czasem tylko na nią głośniej krzyknę, lecz ona nic sobie z tego nie robi :no:
 
Konrad na wyjezdzie przechodzi sam siebie:wściekła/y::angry::baffled::baffled::baffled:.Nie słucha sie,robi co chce i psoci:szok:.Nie mam siły,juz rok i dwa lata temu było lepiej:zawstydzona/y::sorry:.
 
Tyciu, na wyjeździe dzieci często zachowują się gorzej niż w warunkach domowych :tak:

Oli dziś też dała popis na placu zabaw, że wróciliśmy do domu po pół godzinie. Ona wyraźnie ma coś do starszych pań, bo zazwyczaj te jej zachowania nietaktowne są w ich kierunku skierowane :baffled: Dziś do jednej starszej pani zrobiła głupkowatą minę, parsknęła z obrażoną miną, a jak kazałam jej panią przeprosić, to ją osypała piaskiem :szok::no: Co za zbój mi rośnie. No i skończyła się zabawa w dniu dzisiejszym :crazy:
 
ja proponuje popatrzeć na to z tej strony: każdy musi sobie kiedyś wyrobić charakter to świadczy o tym że ma osobowość, poczucie własnego JA, rozwija się, rośnie, dojrzewa, zaczyna być jednostką odpowiadającą za siebie, więc

SAME PLUSY :-D
 
Kasiu,ja Oliwe mam za mądra,elokwentną dziewczynke i rozbrajaja mnie jej wyczyny w piaskownicy:-D:-D:-D.Ja wiem,że dla Ciebie to zachowanie jest problemem,ale jakoś nie moge sie powstrzymac;-):sorry:
 
reklama
Powiem Ci Tycia, że z mojej perspektywy to nie wygląda wcale rozbrajająco. Czasem mi naprawdę wstyd za Oliwki zachowanie, tym bardziej, że niektóre panie patrzą na mnie takim dziwnym wzrokiem, że nie potrafię sobie w własnym dzieckiem poradzić :baffled:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry