reklama

Wychowywać, ale jak?

w związku z tym ,że Kuba nie śpi w dzień,pojawił sie nowy problem.Idzie spac już o 19.00,wiec pół godziny wcześniej mycie.Mąż wraca z pracy ok 17.00 i Kuba nie nadąża sie nim nacieszyć(wiadomo,obiad,więc na zabawe pozostaje niecała godzina),no i małemu tak żal iśc spać,że histeria na całego,najpierw,że nie chce sie rozebrac,potem umyc....i tak dalej.Ręce mi opadają,jest umęczony całym dniem,a i tak walczy wieczorem.Próbujemy różnych sztuczek...i nic.Przez cały dzień złote dziecko,zero problemów,wieczorem-koszmar.I tak od poniedziałku.:no:
 
reklama
mam nadzieję że to minie- bo u nas jest tak samo. Tylko że Szymek karze tatę i nie pozwala mu wchodzić do pokoju, bije go, gryzie i zaraz wygania i woła mnie.jak całuje to tylko mnie -a jak mąż go pyta- a tata??
- tata nie ma czasu

dobrze że to facet bo chyba go tak to nie rusza jakby mnie to ruszyło gdyby moje dziecko mi tak powiedziało.wyłabym jak bóbr.
 
Karola u nas jeszcze niedawno było podobnie niestety:-(, może miej intensywnie, ale cała złośc przelewał własnie na tate:dry:, dzisiaj tez czasem jeszcze wyskoczy z jakimś "asio" do taty, czy zamachnie sie na niego rączką, ale jest coraz lepiej, bo udąlo się w koncu przestawic HUbka na zasypianie z tatą: tata czyta z inm w fotelu bajke po kapieli i potem z nim troche siedzi jeszcze az mały nie zasnie, czasem wychodzi wczesniej i mały sam zasypia. Jak mi przychodzi usypiac HUbka to nigdy nie czytam mu bajki w fotelu - to jest zarezerwowane tylko dla taty:tak: i faktycznie jak mąż robił nadgodziny to odrazu mały reagował na niego negatywnie, jak wiecej jest w domu to odrazu lepiej jest :tak: w weekend zawsze wysyłam ich razem na spacer we dwoje (o ile aura pozwoli) i staramy się, by codziennie pobawił się z tatą sam, ja się usuwam i nie przeszkadzam
 
Mój mąż przejął dużą część obowiązków przy Victorze jak jeszcze byłam w ciąży:tak: To on go kąpie, wyciera, ubiera w piżamę, daje mu kolację, myje z nim ząbki i kładzie go spać:tak: Teraz szukamy jakiejś książki z bajkami, żeby mogli sobie jeszcze poczytać przed snem:-) Mimo, że Victor nie spędza z tatą całego dnia tylko ja, to czasem nawet bardziej woli jego niż mnie, bo wymyśla nowe, ciekawe zabawy, zajęcia:-p Cieszę się, że na razie nie mamy takiego problemu, ale to dlatego, że obiecaliśmy sobie znaleźć choć odrobinę czasu dla każdego dziecka z osobna, bo wiemy co znaczy nie mieć czasu dla dzieci:sorry2: Nie chcemy, żeby kiedyś spotkała nas obojętność ze strony dzieci, bo nas nie było, nie mieliśmy czasu itd. Jak widać już niespełna trzylatki dobrze rozumieją o co chodzi, a to dopiero początek, który jest niezmiernie ważny przy dalszych relacjach:tak: Dlatego też uważam, że lepiej się zastanowić co robimy nie tak i poprawić to teraz, bo kiedyś może być za późno... niestety:sorry2:
 
w związku z tym ,że Kuba nie śpi w dzień,pojawił sie nowy problem.Idzie spac już o 19.00,wiec pół godziny wcześniej mycie.Mąż wraca z pracy ok 17.00 i Kuba nie nadąża sie nim nacieszyć(wiadomo,obiad,więc na zabawe pozostaje niecała godzina),no i małemu tak żal iśc spać,że histeria na całego,najpierw,że nie chce sie rozebrac,potem umyc....i tak dalej.Ręce mi opadają,jest umęczony całym dniem,a i tak walczy wieczorem.Próbujemy różnych sztuczek...i nic.Przez cały dzień złote dziecko,zero problemów,wieczorem-koszmar.I tak od poniedziałku.:no:

Rozalka,
niestety u nas jest to samo. I to od dluzszego czasu. Niestety P. wraca okolo 19tej i czasami Milenka zasnie zanim on wroci. Wtedy zasypia grzecznie, a tak to jest identycznie jak u Ciebie. My niestety nie znalezlismy na to sposobu. tzn. wiemy, P. musi wczesniej wracac z pracy. Niedlugo powinno to sie zmienic na korzys naszej rodziny. Aha, w weekendy jak maz jest w domu i spedza caly dzien z Milenka, to nie ma problemu ze spaniem.
 
Ostatnia edycja:
mam problem, juz o nim pisalam i to dwno temu ale problem zostal wiec pisze raz jeszcze:sorry:
LUSIa jest za leniwa jesli chodzi o chodzenie, kiedys chciala tylko na raczki, teraz niektore trasy idzie na nozkach i jest wszystko ok ale niektore nie. mowie dzis: lusiu idziemy dzis na nozkach do przedszkola, a ona: nieeeee, jestem zmeczona albo :nieeee, nie mam sily. wiem ze sile ma bo jak jest kolezanka ktora idzie na nozkach to lusia z nia biegnie. nie wiem jak to opisac albo krotko i zwiezle uwazam ze jest leniwa i jak ma ochote to chodzi a jak nie to nie a powoli trzebaby z wozka zrezygnowac, czy sie myle? nie wiem juz sama. prosze poradzcie cos,...
 
Susu, u nas jest zupełnie to samo, Oli na plac zabaw to owszem chce na nogach, ale do sklepu czy gdziekolwiek w dłuższą trasę to tylko wózek. Ja narazie wózka nie mam zamiaru sprzedawać, bo nie wyobrażam sobie na nogach z nią zaiwaniać rano do pracy i żłobka, kiedy się muszę śpieszyć, a ona jest jeszcze totalnie rozleniwiona i śpiąca.
 
Susu u nas jest to samo np do sklepu jest ok jak idzie sobie coś kupić ale z powrotem marudzi że ją nogi bolą i jak mamy wstąpić na plac zabaw to jej wszystko przechodzi i leci tam jak na skrzydłach :sorry:

5 minut spacerku i marudzenie że nogi ją golą że głowa swędzi w czapce że rajstopki jej przeszkadzają itd wymyśla :sorry:

wózka ja nie używam jedynie rowerek zabierałam ze sobą żebym nie musiała słuchać jak marudzi :zawstydzona/y:
 
reklama
No to ja dołączam do grona,u nas bardzo podobnie.Na gościnkę jak gdzieś śmigamy nie ma problemu,ale jak do sklepu,to tak samo,marudzenie i "ja chcę usiąść do wózeczka":tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry