reklama

Wychowywać, ale jak?

wczoraj była akcja ze sprzątaniem zabawek.Mały nie chciał i udawał,że nie słyszy:no:,płakał jakby mu się wielka krzywda działa,biedny mleka nie mógł przez łkanie wypić,ale D.był twardy,czekał aż zje,mimo,że ten cały czas płakał.ale dziewczyny zjadł wstał i od razu posprzątał bez niczego:szok: tak jakby zrozumiał,że nie wygra:nerd:
 
reklama
He u nas ze sprzątaniem różnie bywa...
Ostatnio znów problem z ubieraniem na spacer(szczególnie jak jest mąż),Kuba myśli,że to super zabawa,uciekanie i chowanie sie przede mną...:baffled:A jak go biorę na ręce,to krzyczy z uśmiechem "tataaaaa ratunku...'
 
z ubieraniem też mam akcje ostatnio,muszę się go pytać"Antoś zostajesz z dziadkiem,a mama idzie?"i wtedy szybko leci,bo z dziadkiem zostać nie chce:-p
a dzisiaj była mega histeria,zaczęło się w domu,bo nie chciał posprzątać rozrzuconych samochodów,lamentował z 10 min,ale w końcu posprzątał,potem na sankach,raz chciał jechać z górki,a raz nie,najgorzej było jak przeszłam koło sklepu z zabawkami,zobaczył,jak zwykle z resztą samochody na witrynie i koniec,lament jeden wielki,płacz na cała ulicę,aż do domu i w domu jeszcze trochę.Najlepsze,że takie samochody ma w domu,bo mu je kiedyś właśnie w tym sklepie kupiłam.Masakra:crazy::no::wściekła/y::angry:
 
Z ubieraniem u nas już od dawna problem, u nas nie tyle jest płacz, tylko Oli ucieka i trzeba się za nią nieźle nagonić, żeby ją ubrać. W dodatku potrafi się rozebrać z kurtki, kiedy ja np ubieram buty :crazy:
Oli coś dziś maruda i płaczek, może ma zły dzień, a może nadchodzą gorsze czasy :ninja2:
 
Z ubieraniem u nas już od dawna problem, u nas nie tyle jest płacz, tylko Oli ucieka i trzeba się za nią nieźle nagonić, żeby ją ubrać. W dodatku potrafi się rozebrać z kurtki, kiedy ja np ubieram buty :crazy:
Oli coś dziś maruda i płaczek, może ma zły dzień, a może nadchodzą gorsze czasy :ninja2:

u nas z ubieraniem było dokładnie tak samo :tak:
ale jest juz dobrze,
nasze dzieci mają etapy w ktorych cos chcą albo nie.. takie jakies niezrozumiałe chyba dla mnie widzimisie:confused:

Zosia ostatnio przyznam ze mnie słucha, czasem sie zastanawiam czy nie jestem za surowa :confused: każac tak małemu dziecku odnosisc talerzyk po sobie zbierac kredki i zabawki ...trudne jest to dla mnie czasami
 
No to plaga jakaś chyba, bo Wiki też podczas ubierania sobie bieganie urządza:tak:. Nieraz po całym domu trzeba za nią ganiać, szczególnie Arturowi robi poranne przebieżki jak wychodzą do niani. Kiedy po nią przychodzę też się muszę napocić, żeby ją ubrać:baffled:, ucieka, chce się jeszcze bawić itp. Ostatnio muszę używać podstępów, żeby się ubrała, na szczęście nie jest to zwykłe przekupstwo, tylko obietnica np. lepienia bałwana, a że za zabawami na śniegu, aż piszczy, szybko daje się spacyfikować:tak:
 
Kiedy po nią przychodzę też się muszę napocić, żeby ją ubrać:baffled:, ucieka, chce się jeszcze bawić itp. Ostatnio muszę używać podstępów, żeby się ubrała, na szczęście nie jest to zwykłe przekupstwo, tylko obietnica np. lepienia bałwana, a że za zabawami na śniegu, aż piszczy, szybko daje się spacyfikować:tak:
dokładnie:tak:
 
przed chwilą znowu histeria,bo jeździł samochodzikiem swoim po małych samochodach,które rozrzucił znowu:baffled: i je niszczył i nie chciał ich sprzątnąć,więc samochodzik zabrałam i kazałam mu sprzątać,oczywiście płacz,ale w końcu sprzątnął
 
Zosia ostatnio przyznam ze mnie słucha, czasem sie zastanawiam czy nie jestem za surowa :confused: każac tak małemu dziecku odnosisc talerzyk po sobie zbierac kredki i zabawki ...trudne jest to dla mnie czasami
Nie sądzę, że to jest jakaś surowość z Twojej strony, pewne zasady muszą obowiązywać każde dziecko, jeśli w domu nie ma zasad, to dziecko wbrew pozorom wcale nie jest szczęśliwe z powodu luzu, tylko zagubione.
Myślę, że już dwulatka trzeba uczyć, że talerzyk po jedzeniu się odnosi, zabawki po sobie sprząta itp. U nas jeśli chodzi o sprzątanie, to wieczorem zbieramy zabawki razem, jest hasło i obie podnosimy zabawki z podłogi i odkładamy na miejsce (lub Oli z tatą, zależy kto ma akurat czas), w sumie Oli więcej zbiera, my z Tomkiem jej asystujemy, pokazujemy, że jeszcze gdzieś tam coś leży, bo wiadomo, taki dzieciak nie jest w stanie wszystkiego ogarnąć.
Natomiast jeśli Oliwka ma dzień na "nie" to u nas od zwykłego zmuszenia siłą czy nakazem do zrobienia czegoś, lepiej sprawdza się podejście jej podstępem, np obiecuję, że jak ładnie posprząta, to weźmiemy kredki i porysujemy, albo coś tam innego, na co ma akurat ochotę, czasem jest to podstęp "na zwykły chrupek" :-D tzn pytam, czy chce chrupka, Oli prawie zawsze chce, to mówię jej, że jak posprząta zabawki, to dostanie. Jak narazie udaje się ją zazwyczaj spacyfikować w taki nieagresywny sposób.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry