Powiem tak - ok, może i zabawianie przy karmieniu jest szkodą , ale co robić kiedy dziecko najpierw jadło normalnie sniadanie, obiad, kolację, a tu nagle wcina poranną porcję mleka a potem .....już nic nie chce do wieczora? Ja tak miałam z Zośka - też nie chciała usiedzieć na miejscu, ciągle się kręciła przy jedzeniu. Więc kazdy pomagał jak mógł - (byłam wtedy u rodziców) - dziadkowie robili głupie miny, ktoś tam pokazywał zabawki...i jakoś zjadała. Przypuszczam ze gdybym chciała ją przegłodzić to po kilku dniach musiałabym ją odwieźć na kroplówkę, bo ona po prostu nie zgłaszała chęci jedzenia obiadu (próbowałam ją przegłodzić - nic to nie dało - żyła mlekiem rano, w południe i wieczorem).
Teraz jestem z małą sama - przez jakiś czas musiałam biegać za nią z łyżeczką - cały dom był wyświniony jej jedzeniem, a ja na skraju wyczerpania - dopóki nie wyszedł ząb. Trwało to ponad dwa miesiace. Teraz od tygodnia pora obiadowa nareszcie wygląda normalnie (no, względnie normalnie:-)) - sadzam ją sobie na kolanach, włączam jej bajkę i .... wreszcie normalnie zjada.Jeszcze chwila - i bajkę zlikwidujemy, bo co to za jedzenie przy tv
Justynka może Antosiowi wychodzi ząbek? Jeżeli tak - to bądź twarda - pobiegasz, poganiasz i minie:-)