Cześć Dziewczynki!!
Pozbierałam się trochę i wracam do Was. Długo bez Was nie wytrzymałam :-[ Żle mi bardzo, bo tak bardzo liczyłam, że w tym miesiącu się uda i nie dostanę tej wstrętnej @. Ale trudno

Jednak w tym cyklu i jeszcze następnym "zawieszam" starania i biorę się za siebie. skończę kolejną rozpoczętą kurację hormonalną- jeszcze 6 tygodni, pozażywam trochę witamin- hemoglobina i białe płytki duuużo poniżej normy

mój lekarz się za głowę zlapał jak można funkcjonować z takimi wynikami :-[ I przede wszystkim wypocznę psychicznie, znowu zacznę chodzić na basen i ... coś jeszcze wymyślę, żeby zabić swoje myśli smutne i niedobre

będę Was wiernie dopingować i trzymać za Was kciuki, a po dwóch miesiącach poproszę Was o to samo.
Majeczka, Margolis, Oliwka - dzięki za słowa otuchy. Czasem myślę, że my na forum jesteśmy dla siebie większym wsparciem niż nasza rodzina. wiadomo, że nasz mężczyzna jest dla nas bardzo ważny i jest naszym oparciem. ale (na szczęście ;D) nie jest kobietą i nie zrozumie tak do końca naszych rozterek i tego, jak my to w sobie bardzo przeżywamy, rodzice czy rodzeństwo, nawet najbliższe, też nie wie o nas wszystkiego, to bardzo intymne i osobiste... Przyjaciólki, koleżanki- czasem nawet im ciężko powiedzieć to wszystko, co związane jest z pragnieniem macierzyństwa, zwłaszcza jeśli im takie rzeczy jeszcze nie w głowie :

A Wam można powiedzieć wszystko, bo mamy takie same zmartwienia, problemy, ale przede wszystkim łączy nas to samo marzenie- chęć zostania matkami i tulenie własnych Dzidziusiów. to niesprawiedliwe, że tyle wyrzeczeń, zmartwień, trudów nas to kosztuje

ale widocznie tak ma być... Jest mi tym bardziej ciężko, że pracuję w szkole średniej, również zawodowej, jestem nauczycielką i na dzień dzisiejszy mam ok. 10 uczennic z widocznymi brzuszkami- ok. 16 -letnich dziewczyn, bez określonych tatusiów 9większośc z nich), palących, nie dbających o swe maleństwa i traktujących brzuszki jako balast, który podrzuci sie rodzicom, zostawi w szpitalu albo będzie to sposób na zarobienie pieniążków- od MOPs-u. I to mnie złości

wiem, że nie powinnam tak do tego podchodzić ale nic na to nie poradzę. Ja po prawie 3 latach czekania i leczenia nadal nie mogę doczekać się Dzidzisia a one nie doceniają skarbów, które noszą pod sercem... Niezbadane te wyroki losu

Mam tylko nadzieję, że i ja się doczekam maleństwa. I Wam też się uda. Musi być dobrze, nie? Ale się rozpisałam :-[ Przepraszam, ale chyba tego potrzebowalam. Kto wytrwały i ciekawy to przeczyta

a resztę przepraszam za zajęcie tyle miejsca na forum :-[
Ściskam Was mocno

Kasia