No i dobrnęłam do końca ... Uff ... :-) Nikogo już nie ma, ale godzina późna, to się nawet nie dziwię:-)Ja chciałam doczytać dzisiejszy dzień, bo jutro bym już nie nadrobiła...
Tak więc....
Powiem Wam dziewczynki,że bardzo Wam współczuję waszych ciężkich przeżyć i cieszę się, a także mam nadzieję,że mnie takie ciężkie momenty będą omijać... Ale podziwiam za siłę jaką macie w sobie,że to wszystko przetrwałyście...
Karla mój tata zmarł jak miałam 5 lat i zawsze mówiłam,że ja nie chcę żadnego nowego tatusia w domu, bo sobie nie wyobrażałam,że jakiś obcy facet będzie się panoszył w moim domu, ale teraz z perspektywy czasu, gdy ja i moje siostry wyjechałyśmy z domu i mama została sama, to żałuję,że nie znalazła sobie jakiegoś faceta, bo teraz nie byłaby sama :-(
Co do teściowych, to ja nie mogę narzekać, ale ja ustawiłam nasze relacje jeszcze na długo zanim zostaliśmy z moim M małżeństwem... Ja należę do osób, które są szczere (nie zawsze to niestety popłaca, ale cóż) i zawsze wyrażałam dość jasno i stanowczo swoje zdanie na każdy temat ( a oczywiście na każdy temat ZAWSZE mam swoje zdanie i jest ono najlepsze:-) )... Ale moja teściowa mieszka ponad 200km ode mnie, więc ja i tak nie mam takiego problemu:-) Zresztą nawet gdyby mieszkała blisko, to ja mam bardzo silny charakter i trudno ze mną dyskutować ( bo przecież nie można dyskutować z kimś kto ma rację ;-):-)), także o relację z moją teściową jestem spokojna, ale współczuję tym, które mają z nimi problem:-( Wiem niestety,że może to być jedna z przyczyn rozpadu związku ( przykład mojej siostry)... :-(
Także dziewczynki uczcie się asertywności i się nie dajcie tam ;-)