reklama

Zadbane grudniowe mamy :)

nieeeeee!! tylko nie wkładki, nie lubiłam ich:( przetestowałam chyba z 4 rodzaje.... najwygodniej mi chyba było w Belle:) chicco odpadają, bo miały dziwny kształt i mnie drażniły, a Johnson się ciągle przemieszczały..... jeszcze jakieś miałam, ale już nie pamiętam....

ja musialam nosik w czasie karmienia, bo inaczej chyba bym wiecznie robila kaluze na podlodze :baffled: u mnie zuzycie byla b. duze - najlepiej sparwszaly sie johnson lub gerber. reszta za szybko namieka.
 
reklama
ja musialam nosik w czasie karmienia, bo inaczej chyba bym wiecznie robila kaluze na podlodze :baffled: u mnie zuzycie byla b. duze - najlepiej sparwszaly sie johnson lub gerber. reszta za szybko namieka.
Mojej koleżance ciekło mleko po same kostki jak nie założyłam wkładek. U mnie niestety nawet laktatorem nie potrafiłam wyssać. Tylko Zuza sobie jakoś radziła ale i tak musiałam ją dokarmiać. Ciekawe jak będzie teraz.
 
Jejku czytam to co piszecie i przeraża mnie temat karmienia :no: Nie wyobrażam sobie jak to będzie... zwłaszcza właśnie wycieki z piersi, te wkładki.... łoooo maaatko :baffled:
 
Jejku czytam to co piszecie i przeraża mnie temat karmienia :no: Nie wyobrażam sobie jak to będzie... zwłaszcza właśnie wycieki z piersi, te wkładki.... łoooo maaatko :baffled:
Wiocia jak piersi się wyregulują i przyzwyczają to karmienie dziecka jest najwspanialszą rzeczą pod słońcem, z którą potem trudno się rozstać :)
 
rany - jak to ciekło???? to tak ciurkiem leci? i co to trzeba zbierać jakoś na potem - sorry za takie głupie pytania ale jakoś nie wyobrażam sobie siebie jako pękniętej butelki z mlekiem
 
Dziewczyny spokojnie. Natura nas do tego storzyła więc zobaczycie, że będzie dobrze. Trzeba to poczuć i przeżyć aby zrozumieć co to jest. Ale już niedługo :) Jak urodziłam Zuzę i przystawili mi ją do piersi to byłam w szoku że ona ssie moją pierś. Skąd to umie? Przy karmieniu odlatywałam jak po narkotyku. Czasem zdarzały się zastoje itp ale było naprawdę fajnie i żal mi było jak ją musiałam odstawić od piersiaczka...
 
misia naprawdę mam taka ogromna nadzieję, że jest jak piszesz bo już mi słabo od tego co się dzieje z kobieta po porodzie:dry:

Wiolcia - karmienie to najprzyjemniejsza czesc calej obslugi maluszka :-)

rany - jak to ciekło???? to tak ciurkiem leci? i co to trzeba zbierać jakoś na potem - sorry za takie głupie pytania ale jakoś nie wyobrażam sobie siebie jako pękniętej butelki z mlekiem

no czasem i ciurkiem np. jak sie dlugo nie karmi w nocy. ale zbierac to raczej nie ma jak ;-)
 
reklama
ja miałam jeden kryzys w karmieniu, po około 7-10 dniach -wtedy mega bolały mnie piersi:(
Ale warto było przetrwać dwa dni i mieć wygodę w każdym miejscu i czasie z mleczkiem "pod ręką".
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry