witamy nowe osoby :-)
kwiatuszek kurcze brakuje mi słów żeby Ciebie pocieszyć, mogę powiedzieć tylko tyle że szkoda ogromna... tylu ludzi dosłownie zabija swoje dzieci a tacy jak Wy przechodzą drogę przez mękę..... ale wciąż trzymam kciuki i wierzę że kiedyś się uda... a co z tym trzecim "bąbelkiem"? a tak na pocieszenie powiem Tobie ciut inną sytuację niż Wasza (bo żadna nie jest taka sama), że mamy znajomych (z tej mojej małej mieściny:-)) którzy od ponad 6 lat starali się o dziecko, 2 razy podchodzili do in vitro (na tyle było ich stać) i niestety za każdym razem bez oczekiwanego skutku, teraz jak wrzucili trochę na luz, zapisali się do innej kliniki (bo stwierdzili że tamta już im nie pomoże) to co sie okazało... M jest w ciąży i to z bliźniakami.... rozumiesz to? póki co to początki, ale wszyscy jesteśmy w szoku i trzymamy za nich kciuki ... i mam nadzieję że i u Was się wszystko szczęśliwie zakończy