Ja juz tez po zakupach. Byłam pod Lidlem za 5 minut 8:00. Ludzi masakra. Wybiła godzina 8:00... atak... myślałam, że się pozabijaja. Odsunelam się na bok bo inaczej wózki miałabym wbite albo w plecy albo w brzuch. Pojechalam po staniki bo ciuszków mam dużo. Jak juz dostałam się do środka ruszyłam w poszukiwaniu staników...a tam kilka sztuk... Yes mam, udało się dorwać najmniejszy rozmiar... Wzięłam z każdego po 1 i odeszłam na bok zobaczyć je. Okazało się, że żadna rewelacja za wyjątkiem tego bezowego ale wzięłam wszystkie do domu do przymiarki. Potem udało mi się jeszcze dorwać spiochy bo tego mam mało i poszłam do kasy. Po zakupach towar zostawiłam w samochodzie i wróciłam się na spokojnie dokonać zakupów na śniadanie. Przechodzę obok ciuszków, patrzę a tam moja mama walczy o przetrwanie i zdobywanie ciuszków :-) pobrała z każdego wzoru. Pół wózka ciuszków. Dobrze, że ją spotkałam, wybiłam jej zakupy z głowy. Powiedziałam, że jak chce to może kupić dresik i to wszystko. Załamała się bo walczyła o małe rozmiary a ja jej wszystko z koszyka wywaliłam. Babka obok nas zaczęła się tak śmiać i mówi mamie " niech się Pani cieszy bo moja córka jeszcze by dorzuciła do koszyka". Podsumowując zakupy udane. Co do staników to polecam tylko ten beżowy bo nadaje piersi fajny kształt, fajnie je podtrzymuje. Białe i czarne bezksztaltne.