Ja też nie wymagam od rodziców żeby kupowali prezenty dla Ady czy maluszka. Ale wkurza mnie jak mama dzwoni do mnie i mówi że kupilaby jakiś ciuszek dla dziecka ale są takie drogie po czym zmienia temat i gada że kupiła sobie biżuterię za 400 zł. Ah szkoda gadać, czasami cieszę się że mieszkam tak daleko od rodziny
A u nas moja mama kupiła i wózek i fotelik i co chwilę by chciała cos brać dla małej... i to tak, ze muszę krzyczeć na nią, ale za to teściowa przyjechała tydzień temu, bo przywiozła używane rzeczy od siostrzenicy męża, ale żeby cos od siebie to nic, nawet nie pytała się jak ja sie czuję, jak mała się rozwija, etc, normalnie nic, tak jakbym była gruba, bo arbuza połknęłam i nie wypadałoby sie spytać kiedy go wydalę z brzucha... Ale ona właśnie z tych co dużo mówi, a wszystko olewa. Np dała nam na ślubie kasę w kopertę, a później gościom opowiadała, że ile dała, ale to nie wszystko, że druga połowę dostaniemy później... no i po co? My koperty drugiej dalej nie mamy, a goście myślą, że teściowa kokosy dała

Ehhh niektórzy są dla mnie nie do ogarnięcia
Ale fakt nie ma obowiązku nic dawać, ani ja przyzwyczajona już na nic nie liczyłam, ale zeby kompletnie o wnuczkę się nie spytać, to już... szkoda gadać...