tak jak piszecie, złotych srodków nie ma. trzeba znaleźć własny. czasem ciężko. wiem!
u nas kolacja o 18-19 potem kapiel, dobranocka, czasem w odwrotnej kolejniości, trochę szaleństwa na łózku, przed samym snem mycie ząbków i Oskar od jakiegos czasu bez protestów mówi dobranoc i idzie do swojego pokoju. nie, nie jest tak dobrze. niestety nie sam

w łóżeczku książeczka, zwykle kubus puchatek dwa razy na straganie, które powtarza ze mną i śpiewanie wojtusia.
czasem obejdzie się bez wojtusia tylko w ciszy czekam az uśnie, niestety nie zawsze jest to 10 minut, tylko 30, 60! w tym czasie Oskar potrafi zarówno grzecznie lezec jak i wyczyniac istne cuda, doprowadzajac mnie do szewskiej pasjii.
ale odpuszczam, nie ma się co wściekac i walczyć z dzieckiem, bo ono będzie walczyc z nami. jak odpuscimy to się znudzi i zaśnie.
pozdrawiamy