Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Marzycielko z tego co wyczytałam to lepiej nie robić lewatywy samodzielnie (w domu).
Dużo na ten temat babeczki wypisywały tu: Ciąża - LEWATYWA
Dlatego ja postanowiłam "zmusić" położną. Ale ja pod tym względem mam pojechane... Gdybym się na to nie zdecydowała pewnie zamiast o rodzeniu myślałabym o zupełnie innej czynności![]()

upss nie ciekawie to wygląda. Zrobię chyba w szpitalu.No tak, haha, a co mam zrobić, uciec z łóżka porodowego, haha?
Marzycielko pewnie, że masz rację, ale to tylko piękna teoria. Też byłam idealistką przed pierwszym porodem, bo się naczytałam na stronkach Rodzić po ludzku i innych, jakie to prawa mamy, jak to wszystko ładnie, pięknie. Ale życie w naszej kochanej ojczyźnie daleko odbiega od ideałów, niestety.
Pewnie że mogę się uprzeć na samym początku, ale nie wyobrażam sobie, jak będą mnie w związku z tym traktować przez cały poród...
No i jeszcze jedno, jeśli chodzi o dbanie o swoje prawa - trochę się o tym zapomina, jak się zwija z bólu![]()

Marzycielka - lepiej nie zadzierać z położnymi w takiej chwili, jak się wkurzą, to naprawdę, moga sprawić, że twój poród będzie piekłem i nic na to nie poradzi nawet twój mąż, on bedzie tak zestresowany, że sam się zgubi w gmatwaninie swoich myśli, a ty bedziesz myślała tylko o bólu. Ja podczas pierwszego porodu postanowiłam , że nie bedę się na nikim wyrzywać, w końcu taka położna to tylko człowiek, też chce być traktowana z szacunkiem, a krzyczące i cierpiące kobiety nie robią na niej wrażenia. Taka postawa mi się sprawdziła, przy porodzie pomagały mi chętnie 2 położne i wszyscy robili co mogli, żeby mi ulżyć. Tylko, że ja zamiast wysuwać roszczenia poprostu pytałam jakie mam możliwości... Pomyśl czy taka taktyka nie jest sprawniejsza?
Nie, no jasne, nie ma co dawać się w dupkę kopać, ale to chyba trzeba mieć pecha, żeby się nadziać na jakąś zołze od wejścia .... ja miałam bardzo nieprzyjemne przyjęcie w szpitalu (trafiłam tam o 4 i wszystkich obudziłam), ale już na sali porodowej było dużo lepiej.
Jeśli chodzi o lewatywę to wzięłam ze sobą do szpitala i tam mi zrobiła położna przy badaniu, które kwalifikowało do porodu.

,jestem trochę zestresowana...