Moje drogie!
Wybaczcie, że będzie smutno...

:-(
My nadal w szpitalu. Olo miał się duzo lepiej w niedzielę. Lekarka, która się nami zajmuje zleciła dodatkowe badania, zeby sprawdzić stan watroby i dzis wyszły źle. Poza tym Olo wczoraj znów wymiotował i miał biegunkę. Znów jest na diecie, ale za to chętnie pije. Przynajmniej się nie odwodni. Nadal dostaje antybiotyk na ta infekcję oskrzelową. W piątek było RTG klatki piersiowej, które pokazało, że zapalenie płuc też było, ale już się cofa. Tego zapalenia na słuchawkę nie było słychac, stad zdjęcie. Infekcja już się cofa, ale martwia nas wyniki wskaźników wątrobowych. Dziś znów maił pobierana krew na szeroki panel badań na watrobę. O wyjściu póki co nie ma mowy. :-

-

-( Strasznie się boję co będzie dalej, ale jak widzę mojego dzielnego synka, który grzecznie znosi wszystkie badania, ładnie siedzi w maleńkim szpitalnym pokoiku bez telewizji i tylko z zabawkami to wierzę, ze wszystko będzie dobrze. Trudno mi od niego odchodzić, ale moi bliscy dbają, zebym choć na chwilę wyszła ze szpitala. Jest mi coraz trudniej, ta niewiedza mnie dobija... Nie wiem, gdzie zwrócic się o pomoc. Lekarze nie mając wyników nie ryzykują diagnozy...
Mam nadzieję, ze nie macie mi za złe, ze to wszystko piszę... Nie mam komu już o tym mówić. Jestem bezsilna. Ale na placz mogę sobie pozwolić tylko jak Olo nie widzi.