Mam problem z córką w żłobku. Na początku wydawało się, że jest w miarę ok. Szła bez problemu z panią. Co prawda potem był kryzys, bo nic nie jadła i też nie bardzo się chciała z dziećmi bawić. Potem była chora i tydzień jej nie było. Wczoraj poszła pierwszy dzień i już w szatni płakała i zwymiotowała. Mąż ją przywiózł z powrotem. Dziś udało ją sie zostawić, ale też płakała. Pani mi napisała, że też zwymiotowała. Przypuszczam, że to ze stresu. Ja już nie wiem co robić, czy dalej próbować czy jednak zrezygnować z tego złobka. Jak to u was wyglądało? Bo ja już nie wiem czy tak czasami bywa, czy ona się ewidentnie nie nadaje jeszcze do żłobka. Ma 2 lata skończone.