Guni85
Fanka BB :)
Szczerze...? Ja też bym nie dała rady...Mam co prawda13 minut różnicy między młodszymi dziećmi ale to była wpadka10miesiecy różnicy między dziećmi to mało fajnie że radzicie sobie ja niewiem czy bym dała z taka mała różnica![]()
Follow along with the video below to see how to install our site as a web app on your home screen.
Notka: This feature may not be available in some browsers.
Szczerze...? Ja też bym nie dała rady...Mam co prawda13 minut różnicy między młodszymi dziećmi ale to była wpadka10miesiecy różnicy między dziećmi to mało fajnie że radzicie sobie ja niewiem czy bym dała z taka mała różnica![]()
Wiesz, ja też teraz robiłam podyplomowe. Ale ponieważ sama ja sobie wymyśliłam, to nikt mnie nie zwolnił z obowiązku zajmowania się dziećmi. Ciebie też nikt nie zwolni jak pójdziesz do pracy. Po prostu będziesz miała jeden obowiązek więcej. Mój mąż też kończy pracę o 16.30, w domu jest niemal o 18. Mimo to, to on się wieczorami nimi zajmuje. Ja też jestem zmęczona po całym dniu. Mamy specjalistów, rehabilitację, życie normalne. Dzieci chodzą do przedszkola, ale więcej są w domu niż w przedszkolu. Wszystko na mojej głowie. Dlatego wieczory są moje. To, że dziecko chce do ciebie, to naturalne. Niech się tatuś wysoki, by zrobić tak, by dziecko uspac bez ciebie. Czasem to mama musi dać szansę na zawiązanie relacji.Weekendy na studia. Jak ma zajęcia 8-18 to nie da rady wtedy się dziećmi zajmować. Tylko ja te jego studia cały czas traktowałam jako kolejny obowiązek. Ale on to robi tylko dla siebie, więc chyba powinnam przestać.
dobrze, ale studia zaoczne są zazwyczaj co drugi weekend. Więc ten co drugi weekend moze zająć się dziećmi, a nie ze dajesz jemu odpocząć bo hrabia zmęczony. A Ty nie jesteś zmęczona? No hello.Weekendy na studia. Jak ma zajęcia 8-18 to nie da rady wtedy się dziećmi zajmować. Tylko ja te jego studia cały czas traktowałam jako kolejny obowiązek. Ale on to robi tylko dla siebie, więc chyba powinnam przestać.
Nazwalas go hrabia i tak jakoś się uśmiałam@marta18691 nie wiem co w tym zabawnego, ale mam nadzieję że dobrze się bawisz![]()
Ahhh!Nazwalas go hrabia i tak jakoś się uśmiałamw dobrym znaczeniu
![]()
W tym miesiacu ma studia co tydzień. Jak nie studiuje to robimy coś w czwórkę. Dzieci zabieram do babci po południu w tygodniu i/lub jeden dzień studiującego weekendu. Ja jestem zmęczona, ale nie bardzo wiem, jak to zmienić. On dzieci nie zabierze, bo to 2 godziny drogi w dwie strony, a mlodsze karmię piersią. Nie chce mi się kończyć karmienia na razie, bo mam taki spokój, że jak coś nie posmakuje, to dopije mlekiem. Nie muszę kombinować ani uczyć na butelkę (mieliśmy kilka prób zakończonych niepowodzeniem).dobrze, ale studia zaoczne są zazwyczaj co drugi weekend. Więc ten co drugi weekend moze zająć się dziećmi, a nie ze dajesz jemu odpocząć bo hrabia zmęczony. A Ty nie jesteś zmęczona? No hello.
Czasem wystarczy tylko coś opowiedzieć i posłuchać siebie. Chyba trudniej mi było zauważyć sytuację, ponieważ moje dwie najbliższe koleżanki mają mężów z pracą wyjazdową i one mi mówiły, że zazdroszczą męża na miejscu. Ale co z tego, że na miejscu, skoro dziećmi zająć się nie chciał, a tylko stawia mi wymagania co do wychowywania.Cieszę się, że napisałaś. Wiem, że wypowiadanie myśli pozwala złapać dystans i wiele zauważyć. Brawo Ty!!! Gratuluję kochana. Wiem, że jeszcze długo łatwo nie będzie. Jesteś jednak na dobrej drodze, by to zmieniać.
To nie do końca tak, że mąż nic nie robi. Kąpie dzieci. Czasami. Ale pojedynczo, drugie zostaje ze mną. Starsze jest baaardzo za mamusią, więc mąż też nic za dużo nie zrobi. Nie uśpi. Nie utuli w płaczu.
Dzisiaj też wstał i z pretensjami, bo się nie wyspał. Bo siedział do późna, przy laptopie... Nie wstał w nocy ani razu, a dzieci budziły się bardzo często.
Nie masz minimum szacunku do siebie, swojego ciała, swojej ciężkiej pracy, nie szanujesz siebie fizycznie i psychicznie. Dlaczego oczekujesz od niego, że będzie Cię szanował i doceniał skoro sama tego nie robisz? Masz na chacie jaśnie pana, któremu usługujesz, rozumiesz jego potrzeby, a on ma Cię za nic.Ale co z tego, że na miejscu, skoro dziećmi zająć się nie chciał, a tylko stawia mi wymagania co do wychowywania.
Ale dzisiaj już sukces. Jak tylko skończył pracę wyszłam na spacer. Sama. Mąż dał sobie radę, dzieci przeżyły.