DZIEWCZYNY mnie tak maz wkurw....il w sylwestra ze szok.....


byliśmy na imprezce organizowanej przez hotel w gdansku.....no i było przewidziane ze impreza do 5 będzie.....ale ja przed 4 już miałam dość i chciałam wracac do pokoju...za to mój maz...a gdziez tam...ten to się dopiero rozkrecal.......no i reszty już wam pisać nie musze....bo scenariusz wiadomy....klotnia ze on zostaje i koniec...ja wzielam szwagierke i poszlysmy do pokoju a maz ze swoim bratem wojowali dalaj...... ale bylam tak wsciekla ze nie potrafil zrozumieć ze jestem w ciąży i mam już dość imprezy ze chce już spac....w nowy rok caly dzień się nie odzywalam do niego....
To ja nadal sprzątam, powiedziałam mu, że co tydzień przynajmniej ma myć łazienkę, bo rzygam po zapachu domestosa i co? I jajco, sama częściowo umyłam wczoraj, kabinę i brodzik jemu zostawiłam, bo mi już niewygodnie z brzuchem, zagonię go jak wróci z roboty. Prasuję ja, piorę ja - tzn wieszam, bo pierze pralka;-) Dobrze, że przynajmniej odkurzy - jak mu przypomnę oczywiście, że już czas. Sam z siebie nic by nie ruszył..Ech ciężki temat... 80% kłótni jest o to.
ale wiem, że czasem trzeba.