reklama

Ciąża Po Poronieniu

Pomocy! Jeszcze wczoraj tu pisałam, ze kolejny miesiąc starań nic nie przyniósł, a dziś proszę Was o radę. ☺Od września łykam acard, początkowo 150, ale za Waszą radą (okropne plamienia), przeszłam na 75. Wczoraj powinnam dostać okres. Żadnego okresowego bólu nie było. Ale pojawiła się żywa krew. Nie wylatują żadne brudy i skrzepy, jak to przy okresie, ale czewoniasta krew, widoczna głownie na papierze. Mogłabym tak przelecieć dziś na jednej podpasce. Jeden test wyszedł negatywnie, wczoraj rano robiłam drugi ponownie. Czy Wy tu coś widzicie? Okres się porządnie nie zaczął, a już się kończy. Może to jednak ciąża, a test był za szybko zrobiony? We wcześniejszych ciążach testy zawsze wychodziły pozytywnie dosyć późno. A może jednak okres się jeszcze nie rozkręcił? Oszaleję. 🤷‍♀️ I nie chodzi o to, ze sobie wkręcam ciąże, tylko znam swoj organizm i już sama nie wiem, co mam o tym myśleć.
Nie gratuluję 😉 zrób jutro jeszcze raz może będzie widać różnicę, i betę. Coś jest widać
 
reklama
Pomocy! Jeszcze wczoraj tu pisałam, ze kolejny miesiąc starań nic nie przyniósł, a dziś proszę Was o radę. Od września łykam acard, początkowo 150, ale za Waszą radą (okropne plamienia), przeszłam na 75. Wczoraj powinnam dostać okres. Żadnego okresowego bólu nie było. Ale pojawiła się żywa krew. Nie wylatują żadne brudy i skrzepy, jak to przy okresie, ale czewoniasta krew, widoczna głownie na papierze. Mogłabym tak przelecieć dziś na jednej podpasce. Jeden test wyszedł negatywnie, wczoraj rano robiłam drugi ponownie. Czy Wy tu coś widzicie? Okres się porządnie nie zaczął, a już się kończy. Może to jednak ciąża, a test był za szybko zrobiony? We wcześniejszych ciążach testy zawsze wychodziły pozytywnie dosyć późno. A może jednak okres się jeszcze nie rozkręcił? Oszaleję. 🤷‍♀️
Ni
Nie gratuluję 😉 zrób jutro jeszcze raz może będzie widać różnicę, i betę. Coś jest widać
Nie, Nie, nie gratuluj ;)
 
@Destino dziękuję za podzielenie się swoimi przeżyciami. Nie sądziłam, że poronienia mają taki wpływ.

@josiaaa cos widać [emoji16] powtórz jutro test albo skocz na betę. Trzymam kciuki [emoji3590]
Zawsze wiedziałam, że emocje po stracie trzeba uporządkować i to zrobiłam. Miałam ku temu dużo możliwości i wspaniałych towarzyszy. Tylko chyba u mnie za dużo złego się nałożyło. Syn urodził się niemal martwy. Był siny, wiotki, jefnak jeszcze słabo, bo słabo, ale serce biło. Nie wiedziałam co z nim będzie, czy przeżyje. A jeśli tak, to w jakim stanie. Potem Helenka. Po prostu odeszły mi wody. Z nią było dużo trudniej. Pamiętam, że miałam ogromny problem jak szłam na neonatologii, bo tam przychodziły też osoby na kontrolę do przychodni. Ciężko było mi patrzeć na ich brzuszki. Zawsze przeszywał mnie ból z pytaniem czemu mi nie udało się donosić dziecka? W czym byłam gorsza od tych kobiet? Oczywiście to były emocje, niezwykle hardkorowe, bo w świetle niesamowitej walki o życie mojego dziecka. Taki prawdziwy rollercoaster. Przez przeszło 2 miesiece nie można było powiedzieć, że dziecko jest w stanie stabilnym. Bo to, że na dany moment była nie oznaczało, że za chwilę też będzie. A jej stan był ciężki. Codziennie inna pielęgniarka opiekowała się danym dzieckiem. I one bały się dostawać Helenkę bo była dość niestabilna. Do tego stopnia, że przez cały ten czas tylko 4 razy mogłam ja kangurowac. Tak u mnie nałożyło się wiele trudnych doświadczeń na raz. Jak Pani psycholog tego słuchała, a tylko pobieżnie jej to opowiedziałam, to ja zamurowało. Trochę muszę o tym mówić, by odbierać temu władzę nad sobą. Ale tego do końca nie da się opowiedzieć. Minione 2 lata, to dla mojej rodziny był mały koszmar. O Helenkę długo walczyliśmy. Po wyjściu ze szpitala prawie rok niesamowitej walki o jej życie. To doprowadziło u nas do takiej sytuacji, że kiedy moje dzieci chorują w domu, to jestem spokojna i uśmiechnięta, bo dla mnie to niesamowity komfort chorowania. Wcześniej najdrobniejszy katar, infekcja pęcherza, cokolwiek, to lądowaliśmy w szpitalu i walczyliśmy o jej życie. To wszystko razem dało taki obraz i oczywiście chęć ucieczki, próby nie angażowania się z jednej strony przy totalnym oddaniu z drugiej strony. To było ciężkie. Wiem, że jeszcze tego nie przepracowalam
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry