Witam
Mój M pojechał wczoraj do szkoły, Oliwierek zrobił w pampersa kupę, więc przebrała mu i chciałam go wykąpać, ale zachciało mi się siusiu i zostawiłam go bez pampersa na kanapie, siedział sobie, po chwili krzyk



, wybiegłam z WC, a Oliwierek nadal siedział na kanapie, ale zakrwawiony



. Nie mam pojęcia jak to zrobił, Nikuś twierdzi, że uderzył się w stół (stół ma brzegi zaokrąglone) który jest przy kanapie i prawdopodobnie tak było:-

-

-

-( Ma rozcięty łuk brwiowy:-

-

-(. Tyle nerwów wczoraj przeżyłam, bo tak jego rana strasznie wyglądałą, jeszcze leciała mu krew ciurkiem, ale udało mi się ją zatamować. Pobiegłam po sąsiadkę, zadzoniła do szpitala, że przyjedziemy z małym dzieckiem z rozciętą głową, po chwili był już mój M, Nikuś został z sąsidką.
Oliwierek na szczęście nie miał szyte tylko ma plastry i klej.
Jak przyjechaliśmy to Oliwierek był tak zmęczony, że w 30sekund zasnął

Nawet już go nie myłam tylko wytarłam chusteczkami nawilżającymi i włożyłam do łóżeczka. W nocy co 2 godzinki go wybudzaliśmy, ale Oli nawet nie chciał oczków otwoerać, bo był bardzo zmęczony:-( Wstał rano o 6:00 i już biegał, zadowolony i szczęśliwy

.
Oczywiście się obwiniam, bo mogłam go wykąpać, położyć spać i dopiero pójść do WC, ale niestety tak nie zrobiłam

Mimo, że mam WC metr na metr to od dziś Oliwiera zabieram ze sobą

Dziś chyba z osłabienia, przemędzenia i tych nerwów wyszły mi 3 opryszczki na ustach



Bolą mnie jak cholera, a nie wspomnę jak wyglądam

.
Niko zmęczony wczorajszymi wrażeniami, głośniej krzyczał i płakał niż Oliwierek, nie chciał wstać dziś do szkoły, ale udało się

Oliwierek zasnął, więc uciekam robić obiad i posprzątać mieszkanko
Wrzucam kilka fotek mojego serduszka
