reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Weź udział w konkursie „Butelkowe S.O.S. - chwila, która uratowała nasz dzień” i opowiedz, jak butelka pomogła Ci w rodzicielskim kryzysie! 💖 Napisz koniecznie Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców. Ekspres i sterylizator z osuszaczem od marki Baby Brezza

reklama

Listopad 2010

Tutaj argumentem przeciw było nie trzymanie główki, też chcę jeszcze doczytać w innych źródłach jak to faktycznie jest. W każdym razie te sposoby wiązania są rekomendowane przez Szkołę Rodzenia przy szpitalu św. Zofii w W-wie. Zresztą pozycja kołyski jest po prostu najbardziej neutralna, niczym się nie różni od prawidłowego trzymania Maluszka na rękach... A co do żabki to też jestem przekonana, że w niejednym miejscu czytałam, że jest najbardziej wskazana - wydaje mi się, że sposobów wiązania jest po prostu tak dużo, że każda prowadząca takie zajęcia może wybrać conajmniej dwie różne jako te "naj"
 
reklama
Ja też uwielbiam czytać, ale przez 3 ostatnie lata studiów zaniedbałam czyatnie z przyjemności, bo moja anglistyka wymagała odemnie maaaasę lektur. Ale ostatnio nadrabiam:) Bardzo lubię książki psychologiczne. Ostatnio przeczytałam "żona mormona"...polecam:) i 'jedenaście minut' autorka: picout... bardzo wciągające ksiązki....
Czytanie to też i moja pasja. Uwielbiam. I jednym z moich ulubionych pisarzy to Paulo Coelho i to on a nie Picout napisał "Jedenaście minut"(btw świetna książka-polecam) . Ale pogooglałam i znalazłam-Jodi Picout napisała "Dziewiętnaście minut" ;-) nie czytałam,ale skoro polecasz to pewnie zamówię bo widzę,że recenzję ma całkiem,całkiem.
 
Ostatnia edycja:
ja też czytałam "jedenaście minut" ogólnie tak jak joasia- bardzo lubię paolo coelho, ale jakoś ostatnio nie mogę się skupić na czytaniu... Od tygodnia próbuję dokończyć "język niemowląt" i mi nie idzie... A chciałabym przeczytać to 2 razy przed porodem- bardzo podobają mi się rady tam zawarte, mam zamiar je stosować.
holly- bardzo współczuje Twojej przyjaciółce... Mam nadzieję, że szybko się pozbiera i mimo problemów zajdzie w ciążę i urodzi ukochane maleństwo. U mnie w bloku mieszka kobieta (39lat) która poroniła 5 razy... a teraz jest w 9 miesiącu!!!! Fakt, że leży w łóżku tylko bo ciąża zagrożona ale mimo wszystko się udało! Jakoś na dniach ma zaplanowaną cesarką, lekarze nie chcą ryzykować SN- ze względu na jej wiek no i że to pierwsze dziecko. Trzymam bardzo za nią kciuki!
 
holly,a Stiega Larssona trylogie kryminalną czytałas?jak nie to polecam.jednym tchem sie czyta.I czesc to "mężczyzni,którzy nie nawidzą kobiet".

miłego dnia wszystkim!

i przeklejam post z bliźniaków,zebyscie zobaczyły jakiego wesołego męza mam..

"no wiec, na wczorajszym spacerze rodzinnym postanowiłam uswiadomic mojemu mezowi kilka szczegółów odnosnie opieki nad noworodkiem,no i mówie ,ze do 3,4 miesiace trzeba dzieciom podtrzymywac główke jak sie je bierze,co by im sie ta główka nie urwała:)i widze że on już blady...
i mówie o kikucie pępka ,ze trzeba uwazac i przemywac spirytusem,a on do mnie:

-ty jestes nienormalna!!!przestan mnie straszyc!!!nie ma żadnego kikuta!!!oni w szpitalu obcinaja pepowine i wciskaja i jest dziurka!! ..... :))

oj czuje przez skore ze bedzie wesolo..."
 
Ostatnia edycja:
Joasia oczywiście, chodziło mi o '19 minut'.:))) Paolo Coelho również czytałam namietnie i to niektóre książki po kilka razy:) Jodi Picout napisała też ksiązkę, którą muszę zdobyć: "my sister's keeper". Elzu już chyba o niej pisała, to apropo krwi pępowinowej, a dokładnie urodzeniu kolejnego dziecka aby uratować starsze....
 
ja obecnie zbliżam się do końca Anatomii ludzkiej destrukcyjności Fromma, a przede mną Stulecie chirurgów i żyję nadzieją, że przed pojawieniem się malutkiej zdążę jeszce sięgnąć po Lema - wstyd przyznać, ale jeszcze go nie czytałam...

Nom. a teraz lecę fasolkę po bretońsku dopieszczać.
Ściskam.
 
czesc

ja dzisiaj jakas bez sil jestem:(

napisalam o przyjescie do Grub zamkientych ale chyba nie zostalam zakceptowana....albo niedziewczyny nie zauwazyly wiadomosci na PW:(
 
Jolu witam w gronie polegiwania na kanapie, zobaczysz jak jest fajnie na L4 i można wszystko na spokojnie zaplanować i wogóle odespać się!!!
Karmelka - odrzucamy wszystkie smutki :)))))
Ayla - dobre z tym kikutem, mój też blednie na takie wiadomości

A reszta korzysta z pięknej jesiennej pogody???? Ja odwiedziłam dziadków, mają ponad 90 lat a czasem pamięć lepszą niż ja, no i okularów nie potrzebują!!!
 
reklama
karmelka a o co chodzi z grupami zamkniętymi? :zawstydzona/y:

ayla Larssona połknęłam dosłownie - polecam każdemu. Teraz z moim R. słuchamy audiobooka (a właściwie z niecierpliwością czekamy na trzeci tom) - ostatnio przeczytałam, że audiobooki są bardzo korzystne dla rozwoju Maluszka w brzuszku - my słuchamy zawsze w aucie :-)

A ja mam kolejny dylemat... Spotkałam się z tą przyjaciółka, którą dotknęło to nieszczęście o którym pisałam. Jest już po zabiegu czyszczenia i dobija mnie to, że wszystko to wydarzyło się w szpitalu w którym planowałam rodzić. Lekarze, którzy nie zauważyli białkomoczu, ginka która powiedziała jej żeby nie krzyczała bo ona ją interesuje tylko od krocza w dół i krzykiem przeszkadza jej w pracy. Jej totalnie pocięte żyły, bo pielęgniarka nie mogła się wkłuć. Wszystko to mnie przeraża... Owszem, pracuje tam wspaniała moja gin ale prawdopodobieństwo, że trafię akurat na nią jest mniejsze niż to, że trafię na tych rzeźników... Kolejny ginekolog wydzierający się na nią, że nic nie zrobiła ze swoim niskim żelazem (a ona pytała czy to normalne, że ma hemoglobinę poniżej 8 - lekarka odpowiedziała że na tym etapie to nie ma co z tym w ogóle robić - samo się podniesie po 15 tygodniu - ona poroniła w 12). Dieta dla dziewczyny która miała cukrzycę i leżała na patologii, kanapki z dżemem a na kolację zupa mleczna na słodko (!). Ordynator, który przed operacją czyszczenia - przy poważnej utracie krwi (to się stało w nocy - przyjechali od razu na oddział, Asia mdlała) kazał jej zejść ze stołu i wypełnić jakieś papiery... Koszmar.

Teraz nie wiem sama co zrobić... najgorsze jest to, że w rejonie nie mam żadnej alternatywy. Pojawiła się perspektywa wizyt i porodu w Tarnowskich Górach (200 km od domu) u dra Tiszlera - podobno świetny specjalista, ale przeraża mnie ta odległość i w sumie też własnego doświadczenia - mogę się opierać tylko na opiniach (w tym przypadku wiem, że to specjalista od tzw. trudnych ciąż, rodziła i leczyła się u niego mama znajomego, która urodziła w wieku 45 lat, teraz będzie tam jeździć też ta Asia właśnie) Przyjmuje w szpitalu na Pyskowickiej - może któraś z Was wie coś na temat tego gina i miejsca?

Jestem w kropce. Cieszę się jednak, że ona dochodzi do siebie po takiej traumie...
 
Do góry