Inomama ja Cie rozumiem, tez nie pracuje juz poltora roku i wydaje mi sie dlugo.choc akurat teraz w ciazy to ogromnie sie ciesze, ze nie musze rano sie stresowac i po poludniu wracac zmeczona jak pies.Ale fakt, ludzi brakuje i takiego normalnego rytmu.Na poczatku to jest wszystko fajnie bez pracy,ale potem chcialoby sie wrocic
Anbas naprawde pracuje sie do konca ciazy? to tak jak w Stanach, wody ochodza w pracy brrr...ale chyba za to macierzynski mega dlugi co?
w Danii tez jest bardzo ciezko dostac zwolnienie, takie dlugoterminowe, latwiej takie np.2-tgodniowe,miesieczne z powodu np. silnych wymiotow, to nie ma problemu,wrecz doradzaja odpoczynek od pracy. za to macierzynski to 11 miesiecy:-)ja juz po 10 miesiacach to szczerze mialam ochote mala oddac, mialam taki kryzys, przypuszczam dlatego,ze mialam mala 24h na dobe codziennie i zadnej pomocy ze strony jednych ani drugich rodzicow,glownie ze wzgl.na odleglosc;-)w koncu dalismy ja do takiego 4-osobowego "day care" tak to po angielsku mozna przetlumaczyc, bo ja mialam isc do pracy. a tu zanim znalazlam to sie dzidzia nastepna przytrafila;-)ale mala czuje sie tam tak rewelacyjnie,ze ciesze sie,ze przynajmniej moge odpoczac,bo nie czuje sie za ciekawie
Kasienka tutaj gdzie mieszkam na ulicach sa miliony rowerow i powiem Ci to jest bardzo zarazliwe. dyskutowalysmy juz z dziewczynami tutaj na forum,ze kazdy, jak sie dobrze w czyms czuje to moze to robic. a jakos ten argument z ruchami nogami do mnie nie przemawia, bo ostatnio robilam kilka km dziennie przez cala ciaze i jakos zadnych skurczy nie bylo. wrecz przeciwnie musilei mi podac lekarstwo, bo w dzien terminu zaczely mi sie saczyc wody a skurczy brak, wiec martwili sie juz o dzidziusia;-)
Panna.nikt to normalne,ze masz takie momenty i dola czasem.te burze hormonow w naszych organizmach potrafia niezly zamet spowodowac;-)dla rozluznienia polecam poczytac watek zalozony przez Vinge pt. "Styczen na wesolo" myslalam,ze skurczy dostane jak to czytalam
