reklama

1 DZIECKO PO 30-STCE

Witajcie Moje Drogie!

Eschenbach, ale zdobywasz praktykę przy swojej chrzęśniaczce! I dobrze, przyda się niedługo:tak: Fajnie Ci, że możesz przytulić do serca dzieciaczka... Ja parę dni temu poczułam taką wielką potrzebę (coś jak terapia), ale żadnego maluszka w rodzinie obecnie nie ma :-( Co prawda w supermarkecie biega dużo brzdąców, jednak nie chciałabym zostać posądzona o jakieś molestowanie:-D

Dagamit, to nie był żaden akt agresji w stosunku do Ciebie - poleciały tylko pro-argumenty za macierzyństwem w wieku 30+ :tak:
Nie ma chyba, co roztrząsać więcej tej sprawy, bo jak by nie patrzeć, nie cofniemy się już w czasie. Widocznie tak miało być. Zdążymy jeszcze nacieszyć się wnukami;-)

Lolitka, jak zwykle, masz dużo racji - słuchać mi tu jej, Dziewczyny! Mądrze gada kobita:tak::-D
 
reklama
Po 30. na pewno fajnie jest rodzić. Ale nie pierwsze dziecko! Wiecie same moje drogie koleżanki, że po 30 to optymalnie byłoby się starać o drugie, gdy pierwsze już przynajmniej chodzi. Ale to teoria - dla mnie ideał nie do przejścia, bo przecież nie my decydujemy, tylko natura. Ja też się czuję młoda, energiczna i zadbana, ale wiem, że ten stan nie trwa wiecznie...No i natury się nie oszuka - my przecież najlepiej to wiemy.
W wieku 20 lat niefajnie jest rodzić :-) Sama bym się nie zdecydowała. Gdybym mogła wybrać, to pierwsze dziecko chciałabym mieć w wieku 27-28 lat. W tym czasie zaczęłam starania, a tu taka przykra niespodzianka...
Ale pogdybać sobie mogę...czasu nie wrócę, trudno. Trzeba z tym żyć...
Pozdrowionka dla wszystkich ;-)
 
Hej, Dagamit, nie bierz tego tak do siebie, po prostu to byla wymiana pogladow i dzieki temu troche sie watek rozkrecil. Dobrze, ze mamy rozne poglady przynajmniej jest ciekawiej.Ja tez gdybym mogla teraz wybrac to urodzilabym w wieku 27lat, ale to teraz tak mysle majac 30lat, a trzy lata temu inne rzeczy mialam w glowie, a dziecko w ogole bylo abstrakcja.
Minia, witaj wsrod 30-tek. Rzeczywiscie dlugo sie starasz, naprawde cierpliwa z ciebie kobietka, ja dopiero kilka miesiecy, a juz mi w glowie invitro i inne rozwiazania. A badalas progesteron? Moze problem jest z zagniezdzeniem a nie samym zajsciem? Albo monitoring, robilas?, masz pewnosc, ze pecherzyk peka? Slyszalam tez, ze z powodu bakterii mozna miec problem z zajsciem, to sie chyba chlamydia nazywa. Probuj wszystkiego po kolei, moze w koncu trafisz na przyczyne.
A co do staranek, to ja wlasnie w trakcie jestem, jeszcze ze trzy dni i znow czekanie. Ktora z was jeszcze sie stara lub czeka na efekty?
 
Ja sie nie staram...czekam na swoje ISCI :-)
Ale sie normalnie czuje jakbym byla w ciazy hehe. Dzisiaj jestem taka senna ze masakra. I rzygac mi sie chce od 4 dni....

No ale to standard u mnie poowulacyjny:-D
 
Halo

Jest tu kto ? Wszyscy niedziele swietuja czy jak ?
Jak kwiatki w ogrodku posadzilam, wlasnie obiadek zjadlam no i gotowa do "forumowania" :-).... Tyle ze jak ja przychodze - to nikogo ni ma:angry:
 
Hej, Lolitko, ja jestem. Wlasnie troche sie posprzeczalismy z moim mezem i teraz jestem zla. Najchetniej bym sie nie odzywala, ale nie moge zaniedbac staran.
Ale ci zazdroszcze ogrodka, tez bym chciala miec.
 
Ja też już jestem. Suri_30, nie martw się, posiedź na BB, a burzowy nastrój opadnie;-) Ja chwilowo nie mam z kim się kłócić, bo mojego M. w domu nie ma. Ale przez telefon zdążyliśmy się już nabuzować, bo miałam problem z nagraniem filmu na nowym sprzęcie i w przypływie złości obwiniłam go za to, że mi przed wyjazdem nie pokazał. ... a prawda jest taka, że by mi pewnie pokazał co i jak, gdybym wykazała minimum zainteresowania tym tematem:zawstydzona/y: Nie wiem, jak Wy, ale ja jestem w gorącej wodzie kąpana:wściekła/y:, wkurzę się, wyrzucę z siebie:angry: i potem mi lżej:dry: Jedyny plus tego to taki, że nie mam problemów z okazaniem skruchy, nigdy długo się nie gniewam i umiem pierwsza przeprosić:baffled:. Mój M.to moje przeciwieństwo, spokojny i wyważony, choć też potrafi się porządnie wkurzyć, jak ma dość. A wtedy tak szybko mu nie mija:-D

Suri_30, pogódź się szybko i skutecznie, szkoda przegapić starankowy czas!
Ja też zazdroszczę Lolitce ogródka, póki co hoduję kwiatki w skrzynkach balkonowych...
 
Ostatnia edycja:
Ale sie zlazilam. Poszlam na 1.5 godz spacer do lasu ze swoim pieskiem...Nogi takie zmeczone, ze malo co mu z tylka nie wylaza :-)

Suri
Klotnie rzecz normalna. Ja zaliczylam dzisiaj "cichy" poranek....takie humor mnie wisielczy naszedl. Lepiej sie juz kochana czujesz?

Alisko
Ano sama jestes sobie winna :-p A skad chlop mial wiedziec ze chcesz sie nauczyc jak nawte nie zapytalas ? My kobity to takie glupiutkie stworzenia :-)
 
Ale sie zlazilam. Poszlam na 1.5 godz spacer do lasu ze swoim pieskiem...Nogi takie zmeczone, ze malo co mu z tylka nie wylaza :-)

Alisko
Ano sama jestes sobie winna :-p A skad chlop mial wiedziec ze chcesz sie nauczyc jak nawte nie zapytalas ? My kobity to takie glupiutkie stworzenia :-)

Taki spacer - samo zdrowie!
Tobie czy psu nogi/łapy z tyłka niemalże wyłażą???:-D

Winna niewinna - a co? mój Książę w myślach czytać mi powinien! "Jestem tego warta!":-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry