katiuszka79
Fanka BB :)
Cześć noelka!!!!hej dziewczyny pytanie mam do katiuszkiczy moglabys mi jeszcze raz podac nazwisko tego gin u ktorego bylas w londynie? moja kuzynka zaszla w ciaze i chcialby sobie zrobic usg. szukam juz od godziny w poprzednich postach jego namiarow, ale nie moge znalezc
![]()
Chyba myślami Cię tu ściągnęłam
zastanawiałam się kiedyś co tam u Ciebie, jak sprawy się mają? postępy? czy stoi w miejscu??? Gdzie Ty na codzień się udzielasz??? na wyspowych staraczkach??? chyba tam Cię widziałam...
A co do lekarza, to dr Marek Waloch, przyjmuje w przychodni Medyk na Hanger Lane. Ich stronka : Medyk - polska klinika w Londynie
Naprawdę szczerze go polecam!!! Tylko po dwóch wizytach mogę Ci poradzić, żeby po pierwsze umawiać się na poranne wizyty, tak żebyś była z tych pierwszych pacjentek, bo doktor lubi sobie pogadać i najkrótsze jego wizyty trwają godzinę, a że ciężko mu się wyrobić, to każda następna pacjentka musi poczekać. Ja na ostatniej czekałam prawie 30 min!!! byłam ostatnia i już się martwiłam, ze dla mnie zostanie tylko pół godzinki, bo już zamykali klinikę, ale gdzie tam!!! klinika zamknięta na klucz, a ja z panem doktorem zostałam i z panią sprzątającą

Druga sprawa, to lepiej spisac sobie dokładnie co chcesz się dowiedzieć, o co zapytać, bo on lubi gadać i jak się rozgada na inny temat, to na stówę zapomnisz co chciałaś zapytać. Ale to tylko takie drogiazgi, ogólnie super lekarz, bardzo bezpośredni, może kogoś to razi, ale ja takich wolę, co prosto z mostu. I co najważniejsze, nie naciąga na żadne zbędne badania itp. Ja na ostatniej wizycie miałam robone usg dopochwowe, co wiadomo jest płatne ekstra, sama o nie poprosilam, a nie on kazał. Do tego po wizycie, powiedział, żeby w rejestracji nie mówić co było robione, on sam powi, że tylko scan. Tak więc zamiast ok.140f zapłaciłam 90. Gdzie normalna wizyta, bez niczego kosztuje 80 funtów. Byłam w szoku!!!! Aha i jeszcze jedna sprawa, u nich jest tak, że jak dzownisz się umówić na wizytę, to musisz mieć przygotowaną kartę kredytową, bo oni ściągają na dzień dobry 35 funtów takiego jakby depozytu, bo zdarzało się, ze pacjentki się umawiały i nie przychodziły, a oni czekali i byli stratni. A ta to jest mobilizacja, żeby sobie jaj nie robić i jak się umawiają, to niech przychodzą. Póżniej tą kwotę odbijają od ostatecznej sumy do zapłaty.
O matko...ale się rozpisałam...gdybyś coś jeszcze potrzebowała, to pisz śmiało

wyślij jej te papiery, może na chwilę ją zatka, zanim je przetrawi, przeanalizuje, to da Ci chhwilę wytchnienia. A może inne wyjście, to po prostu powiedzieć jej, ze nie będziesz na ten temat z nią rozmawiać i koniec. Każdą próbę zagadniecia jej, to bym odkładała słuchawkę, no nie wierzę, że dalej by Cię męczyła!!!



