Carioca77
BeBonka
Antila, chyba warto spróbować, bardzo dużo pochlebnych infomacji o tym preparacie w internecie wyczytałam.
Ja od kilku lat mam tak, że przed @ miewam plamienia, świadczące o niedomaganiu ciałka żółtego i co za tym idzie - niskim poziomie progesteronu. Swego czasu gin mi powiedział że "to nic niepokojącego i będziemy się tym martwić, kiedy będę chciała dzidziusia". No to teraz się tym martwię :-)
Żal mi każdego cyklu. Trochę mi się zeszło z decyzją o dziecku, ale długo nie czułam takiej potrzeby - i dobrze, bo dopiero z moim aktualnym partnerem czuję, że mam do czynienia z "ojcem moich dzieci".
Zresztą czemuż miało by mi się nie udać, jestem zdrowa, żyję higienicznie (rok temu rzuciłam palenie, chodzę na fitnnes, używki w rosądnych ilościach). Wierzę, ze te moje hormony tak jak ja w końcu się ustatkują :-)
Zapisałam się do ginki na za tydzień, na za dwa miechy umówiłam się na usg piersi, nie zaszkodzi.
Jak będę u ginki, to pogadam z nią nt badań jakie powinna sobie przyszła mama zrobić, nawet nie znam swojej grupy krwi, może się uda coś w ramach NFZ zrobić. Napewno przydadzą się badania poziomu hormonów.
Chcę zrobić sobie (i mojego Misia też wyślę) badanie krwi i moczu - takie standardowe, do tego badanie grupy krwi. Jeśli się nie mylę przyszła mama powinna sobie zrobić badania na toxo, tarczycę, cytomegalię i przeciwciała różyczki.
Dziewczyny, czy radzicie coś jeszcze? Czy może dziewczyny radzicie, żeby jakieś badanie poza NFZ wykonać, żeby było szybciej, bo może i tak są nierefundowane?
Aha, przy okazji bytności w aptece zakupiłam sobie również termometr! Temka będzie monitorowana.
Ja od kilku lat mam tak, że przed @ miewam plamienia, świadczące o niedomaganiu ciałka żółtego i co za tym idzie - niskim poziomie progesteronu. Swego czasu gin mi powiedział że "to nic niepokojącego i będziemy się tym martwić, kiedy będę chciała dzidziusia". No to teraz się tym martwię :-)
Żal mi każdego cyklu. Trochę mi się zeszło z decyzją o dziecku, ale długo nie czułam takiej potrzeby - i dobrze, bo dopiero z moim aktualnym partnerem czuję, że mam do czynienia z "ojcem moich dzieci".
Zresztą czemuż miało by mi się nie udać, jestem zdrowa, żyję higienicznie (rok temu rzuciłam palenie, chodzę na fitnnes, używki w rosądnych ilościach). Wierzę, ze te moje hormony tak jak ja w końcu się ustatkują :-)
Zapisałam się do ginki na za tydzień, na za dwa miechy umówiłam się na usg piersi, nie zaszkodzi.
Jak będę u ginki, to pogadam z nią nt badań jakie powinna sobie przyszła mama zrobić, nawet nie znam swojej grupy krwi, może się uda coś w ramach NFZ zrobić. Napewno przydadzą się badania poziomu hormonów.
Chcę zrobić sobie (i mojego Misia też wyślę) badanie krwi i moczu - takie standardowe, do tego badanie grupy krwi. Jeśli się nie mylę przyszła mama powinna sobie zrobić badania na toxo, tarczycę, cytomegalię i przeciwciała różyczki.
Dziewczyny, czy radzicie coś jeszcze? Czy może dziewczyny radzicie, żeby jakieś badanie poza NFZ wykonać, żeby było szybciej, bo może i tak są nierefundowane?
Aha, przy okazji bytności w aptece zakupiłam sobie również termometr! Temka będzie monitorowana.

Rozumiem, że dziś to już nie miałaś siły na opisy