Gatto ja te wycieki już wcześniej mialam ale ostatnio często się zdarzają.. będę musiała se wkładki chyba kupić.. a Gattinka świetnie wszystko zniosła, tak miało być.. już sobie wyobrażam jak wysyła wszystkim w przychodni swój słodki uśmiech :-)
Caterina ale chyba nie muszę się bać??? jak to jest kurza twarz z tą prolaktyną w ciąży
a diagnoza lekarza niezła.. no tak, skoro obydwoje macie wszystko w porządku to nie ma innego wyjścia - tylko in vitro! przerażające to jest!
nie mówiłam wam wcześniej, ale piątek - czyli dzień wypisu był szokiem.. przed 10 miałam powtarzane usg, bo dzień wcześniej nie był widoczny żołądek Dziecka (lekarz mówił że pewnie wydalił co miał w żolądku i podczas badania nie chciało mu się połykać wód płodowych) piątkowe usg pokazało piękny pełen żołądek, dostałam ładnie wydrukowany wynik i lekarka robiąca usg kazała iść z tym wynikiem do 'pokoju badań' więc poszłam, tam lekarz dyżurny wziął ode mnie ten wynik i powiedział że mam czekać na wypis.
Dostałam wypis bez wyniku (zaginął ten wynik wraz z lekarzem dyżurnym, lekarka dająca wypis nie wiedziała gdzie zaginął lekarz). Okazało się też że z umówionego echo serca też nici - bo zapomnieli mnie tam wysłać (do innej placówki) a miałam tam być zanim dostanę wypis..
Przed momentem zadzwoniła do mnie pani z sekretariatu szpitala i grzecznie spytała czy mam swój wypis bo jedna pani z koszalina (około 3 godzin jazdy) ma mój wypis.. patrzę na mój wypis - no mój wypis.. ta z koszalina pewnie zdziwiona, z imienia i nazwiska nie kojarzę aby leżała ze mną w jednej sali.. no i mam nadzieję że tylko jedna babka ma mój wypis

a dużo osób w piątek wychodziło ze szpitala.. ehhhhhhhh...
biurokracja czy bałagan???????????????????????????
Caterina u Ciebie w placówce też takie cuda się zdarzają???