Ani@k
Fanka BB :)
cześć
u mnie pada.. znaczy padało i jest mokro.. ale za to fajnie się oddycha
brzuch mi twardnieje, wczoraj dzwonilam do gina.. obserwuje siebie i jak by co mam jechac do szpitala (w raie np. plamień/krwawienia), koleżanka moja też cierpi na twardnienie brzuchola.. ona dodatkowo ma rozwarcie, mówiła ze gin zdziwił się że jej w szpitalu czegoś tam (nie pamiętam czego) nie założyli.. szwu czy jakoś tak
nie mam siły na łażenie po sklepach, dziś eM sam lidl obleciał.. ja się zastanawiam nad dłuższym pobytem u Mamy.. bo chyba sobie nawet żarła nie będę miała siły przygotować.. dziś na obiad np. pizza..
Gdyby nie to że Maluszek daje znać to już dawno na IP bym wylądowała, ale na razie leżenie pomaga.. magnezuje się i no-spa czeka, ale to w ostateczności..
Anuszka ale się fajnie ułożyły daty
gratulacje z okazji zostania ciociunią.. oj czuję ze będziesz siostrzenicę rozpieszczac.. ja bym rozpieszczała.. zresztą cały czas rozpieszczam, niestrudzenie od prawie 18 lat
:-) (18 w czerwcu=wydatek, jestem Jej chrzestną)
u mnie pada.. znaczy padało i jest mokro.. ale za to fajnie się oddycha

brzuch mi twardnieje, wczoraj dzwonilam do gina.. obserwuje siebie i jak by co mam jechac do szpitala (w raie np. plamień/krwawienia), koleżanka moja też cierpi na twardnienie brzuchola.. ona dodatkowo ma rozwarcie, mówiła ze gin zdziwił się że jej w szpitalu czegoś tam (nie pamiętam czego) nie założyli.. szwu czy jakoś tak

nie mam siły na łażenie po sklepach, dziś eM sam lidl obleciał.. ja się zastanawiam nad dłuższym pobytem u Mamy.. bo chyba sobie nawet żarła nie będę miała siły przygotować.. dziś na obiad np. pizza..
Gdyby nie to że Maluszek daje znać to już dawno na IP bym wylądowała, ale na razie leżenie pomaga.. magnezuje się i no-spa czeka, ale to w ostateczności..
Anuszka ale się fajnie ułożyły daty
gratulacje z okazji zostania ciociunią.. oj czuję ze będziesz siostrzenicę rozpieszczac.. ja bym rozpieszczała.. zresztą cały czas rozpieszczam, niestrudzenie od prawie 18 lat
:-) (18 w czerwcu=wydatek, jestem Jej chrzestną)
:-)
banan wczoraj nie schodził z mojej buźki :-) ;-)
(a zaraz czerwiec mamy!
obudził się już marudny i tak było calutki dzień
co dwie minuty zmiana pozycji, zmiana zabawek, na leżąco źle, na rękach źle, a do spania to już w ogóle!!! na dodatek pogoda była gorzej niż zła, lało tak, że świata nei było widać i było chyba z 8 st., więc ze spaceru nici, cały dzień w domu!!! MASAKRA!!! Na szczęście w sobotę był już kochaniutki, w niedzielę taki sobie, dzisiaj na razie ok...Co to za humory???
