Dziś eM był u teściówki podrzucić na dwie godzinki małego, weszli jakoś na temat imprezki za tydzień (roczku Tymka) naturalnie wyszło słowotokiem z eMa, że oprócz mojego taty z kobitką, mojego brata z Emilem, szwagiereczki i jej rodzinki, teściów, będzie również moja przyjaciółka z mężem, czyli również naszym przyjacielem. Na chrzcinach tez byli, jest to dla mnie naturalne jak oddychanie. Oni są dla mnie ważniejsi niż niektóre osoby z rodziny, w szpitalu tylko oni mnie odwiedzili mnie i Tymka (nie licząc eMa oczywiście).
A ku mojemu zdziwieniu teściówka (dobra, poczciwa kobiecina) strzeliła jakiegoś fochala i wyraziła swoją dezaprobatę. No więc pytam eMa czemu? Przecież nigdy nie było między nimi niczego... On nie wie, gada coś półsłówkami, że tak to to ona nigdy dzieci nie lubiła, gadała, że bachory, że się drą, że marudzą itp. Owszem mówiła tak, ale ja tez nie lubiłam nigdy dzieci, na prawdę jedno dziecko które uważałam i kochałam jak swoje to mój chrześniak, a ona właśnie tak traktuje Tymka. Prawie jak swoje. Kocha, całuje, nosi, przytula, wygłupia się z nim. Ja pierdziele,tylko krowa nie zmienia poglądów, a poza tym punkt widzenia zmienia się od punktu siedzenia, no nie? Mnie się zmieniło, teraz bardzo lubię dzieci, pomijając jedno dziecko, które staram się już polubić. Czy moja przyjaciólka nie może teraz lubić dzieci nadal, już zawsze bedzie skreślona? A poza tym co to ją obchodzi? Tak się zapaliłam, że aż w kącie się popłakałam.
No i tak gadałam chwilę z eMem, ale wiecie jaka jest gadka jak w grę wchodzi jego mama! Więc nie drążę tematu bardziej, ale jeszcze poruszę tę kwestię. Choć co On winien. No ale mierzi mnie. Powiedziałam mu to właśnie, że cały czas myślę o co tak na prawdę chodzi.
No i tak siedziałam w wannie i wymyśliłam. Od razu powinnam na to wpaść właściwie.
Kochana szwagiereczka namotała już tak, że teściówka ani nie lubi mojej przyjaciółki, czemu dała pierwszy dowód w tej chwili, bo nie wiedziałam o tym wcześniej, ani do mnie już nie dzwoni, co świadczy o tym że została dobrze wysterowana przez swoją córunię. Franca jakich mało po prostu. A moja przyjaciółka padła jej ofiarą, gdyż do póki szwagierka u mnie pracowała, to moja przyjaciółka była jej zmienniczką, tą na cały etat, moją prawą ręką, właściwie referentem i menadżerem. A po ostatnich ekscesach z tym, że nie chciałam jej podwyższyć etatu i pensji w 7mym miesiącu ciąży to już pewnie tak po nas pojechała mamuśce, że aż pewnie pachniało. Na bank! Od tej pory teściowa inaczej mnie traktuje.
Nie ważne karna, że ona była od półtora roku na zwolnieniu na ciążę potem macierzyńskim, potem wychowawczym, zaszła w ciążę, proponowałam jej, żeby przerwała wychowawczy, chciałam ją wziąć na cały etat fikcyjnie (bo serio pracowała 1/3, czyli półtora dnia w tyg i tak była zatrudniona) ale ona nie chciała już kombinować, a 2 mieś przed porodem ona jednak chce. Księgowa postukała się w głowę i powiedziała, że to nie przejdzie jak będą jej wyliczać macierzyński. W maju miałam kontrolę skarbową, a teraz Zus dobrałby mi się do dupy. Dzięki, nie chcę.
No i po tej akcji ja nie miałam okazji się wytłumaczyć, bo tematu nie było, a jak coś tam eM zaczynał, to powiedziała, że ona się nie wtrąca.
Orzeszwmorde!!!! No taka jestem zapalona, że hej!
Prędzej bym szwagierki nie zaprosiła, mimo że jest chrzestną niż moją przyjaciółkę, która zawsze była przy mnie.
Najbardziej jestem zapalona na szwagierkę znów, a dopiero zaczęło mi przechodzić i znów mam na nią ciśnienie. Bo napier...ilła głupot tej biednej teściowej, a ona co ma robić jak nie uwierzyć.
FAKEN!
Otruję ja może w sobotę.