Witajcie kochane po "latach";-)

W końcu do Was dotarłam, ale tyle materiału do czytania, że nie dam rady tak od razu wszystkiego nadrobić więc wybaczcie, że tak ogólnikowo.
W wielkim skrócie u mnie wszystko ok, mały też coraz bardziej ruchliwy choć ja wyjątkowo nie czuję zbyt intensywnie ruchów i za każdym razem u ginki sprawdza czy wszystko jest ok i okazuje się, że mały się wierci strasznie a ja nic nie czuję

Ot taka wyrodna mama ze mnie;-) Zwalam winę za to oczywiście na mój tłuszczyk.
Carioca ależ macie fantastyczną datę ślubu

Super, że tak udało się załatwić. Sukienka już u krawcowej? Pewnie teraz żyjesz przygotowaniami...ach to taki piękny i wyjątkowy dzień...jak sobie przypomnę to aż łezka wzruszenia kręci mi się w oku.
Kajduś nie przesadzałabym z tym sercem;-) choć staram się każdego dnia. Ale strasznie dziękuję Ci za miłe słowa i pamięć:-) No i teraz to trzymam kciuki
Ewa głowa do góry, jak już któraś wspomniała co lekarz to inne podejście niestety. A z bliźniakami to niekoniecznie i raczej mimo wszystko częściej to pojedyncze ciąże. Ja też byłam długo stymulowana i uprzedzana o 30% zwiększonych szansach na ciążę mnogą, choć mi akurat było to wszystko jedno, a nawet na rękę. I długo, długo nic, a potem niespodzianka, czego i Tobie życzę, ale w znacznie krótszym, czasie

Drożność to u nas w sumie podstawowe badanie przy problemach zajścia w ciążę i nawet po prawidłowym usg jest wykonywane, bynajmniej ja tak miałam, choć nie wspominam go do najprzyjemniejszych niestety. Ale najważniejsze, żeby wszystko było w porządku, a podejściem lekarza się nie przejmuj, mój też niezbyt entuzjastycznie odebrał moje wykresy, ale zajął się właśnie wszelkimi badaniami i dzięki temu przynajmniej wiem co było u mnie przyczyną tak długiego oczekiwania. A co najważniejsze, jak już się coś klaruje to zawsze można znaleźć na to metodę. Trzymam kciuki!:-)
Antilko po latach to chyba większość z nas tak ma, ale jak wspomniała i pięknie to opisała
Alek być może zatraca się to "coś", ale zyskuje wspaniałą przyjaźń i to jest najcenniejsze. U nas jest podobnie, choć dzięki tym krótkim rozstaniom z konieczności troszkę tej iskry z dawnych czasów zostało, choć ja oczywiście wolałabym jej zdecydowanie więcej...jak to baba;-) A może właśnie teraz podczas wyjazdu spojrzycie na siebie odrobinę inaczej, tak od nowa... Czasem wystarczy naprawdę coś zupełnie malutkiego, gest i wszystko wybucha na nowo, zobaczysz jeszcze Cię czymś takim powali na nogi
Novaczka słodka ta Twoja Martynia

Oczywiście już głosowałam i mam nadzieję, że mój niuniuś będzie równie uśmiechnięty i szczęśliwy jak Twoja pociecha.
Wagnies no to zabalowałaś

, zazdroszczę, widziałam fragmenty koncertów z Krakowa w tv...ach jak chciałabym tam być. W ogóle chciałabym wybrać się na jakiś koncert, ale troszkę się w tym moim brzuszkiem boję...wiecie tłumy ludzi itd. Całe szczęście mamy w Gdyni teatr na plaży i na pewno w lipcu zaciągnę mego lubego na taki miły wieczorek.
Sensi, Moniolek, Majeczko, Vonko, Anuś, Najka i wszystkie pozostałe 30-tki niewymienione z racji zaawansowanej sklerozy gorąco pozdrawiam