reklama

1 DZIECKO PO 30-STCE

Dobry wieczór!:)
Dziś też ciężki dzień. Nawet sobie popłakałam porządnie w domu. Jedna babka z pracy teksty o ciąży mi snuła i wieku po 30stcei żeby szybko, że może być dziecko upośledzone. A ja już byłam taka zmęczona i wymięta (bo to w drodze z pracy), że nie miałam siły się na nią wkurzyć. Za to teraz sie wkurzam :wściekła/y:i zła jestem na siebie, ze jej nie nawrzucałam, głupiej babie!!! Ale szokuje mnie w sumie jak takie teksty można opowiadać.:wściekła/y:

ja w lipcu skoncze 34 lata,a mam dopiero poltoramiesieczne dziecko,bo wczesniej nie znalazlam odpowiedniego kandydata na meza i ojca.moje dziecko wyglada normalnie,nie ma zadnych oznak uposledzenia (no,moze lekkie-usmiechala sie do tesciowej i z nia gaworzyla,a to nie jest normalne ;-):-D ) a znam lepszy przypadek-moja kierowniczka urodzila dziecko w wieku 45lat.wczesniej probowali,ale ona miala problemy hormonalne i lekarze orzekli,ze jest bezplodna.pojechala z mezem na wycieczke do egiptu i jakis czas potem miala "dziwne" objawy,ktore okazaly sie ciaza :-D dzis Julka konczy pierwsza klase.Julka jest normalna.
wnioski: Najko,ta baba,ktora glosi takie teorie,jest nienormalna.poza tym teraz wiek matek przesunal sie w gore i trzydziestoletnia pierwiastka to norma. :tak:
 
reklama
I znowu kilkudniowa przerwa, a tu tyyyyle do czytania. Ale wybaczcie kochane, nie dam rady wszystkiego nadrobić. Dopadło mnie małe załamanie zdrowotne spowodowane niepotrzebnymi nerwami i stresem co skończyło się plamieniem więc kilka dni przeleżałam i już wszystko jest ok.
I zgadzam się z Betka17, te bzdury to tylko jakiś głupi babol mógł wygadywać:wściekła/y: Co za ludzie...Najeczko takich to się w ogóle nie słucha, a już na pewno nie ma co wdawać się z takimi w dyskusje i dobrze zrobiłaś nie podejmując tematu, strata czasu (głupiemu i tak nic nie przetłumaczysz) i niepotrzebne nerwy, a złość piękności szkodzi:tak: A co do dowodów na obalenie tej idiotycznej tezy, to sama jestem córką "starszej" mamy. Pojawiłam się jak moja mama miała 38 lat i jakoś specjalnie nie jestem upośledzona:sorry2:, chyba...:confused:, a i zdrowiem cieszę się nie najgorszym. A dodam, że wtedy jeszcze nie było tylu metod badań prenatalnych itd. A moja znajoma ma roczną córeczkę, którą urodziła mając 39lat po drugim in vitro (pierwsze nieudane). I mała to okaz zdrowia jakich mało. Podsumowując ten babsztyl to sam lekko upośledzony chyba...
Wagnies współczuję uczulenia, ale mam nadzieję, że szybciutko się z nim uporasz, a przy okazji odpoczniesz sobie na zwolnionku:tak:
Aluś nie sądzę, żeby którakolwiek z nas odebrała to jako smędzenie:tak: W końcu wszystkie borykamy bądź borykałyśmy się do niedawna przez miesiące i lata dokładnie z tym samym problemem, strachem, rozterkami, załamaniami itd. Tyle, że część z nas pewnie tłumiła to w sobie, bo nie było komu się wyżalić, pogadać, bo kto zrozumie te problemy samemu ich nie doświadczając...a tutaj jest silna grupa wsparcia:-) I same fajne babeczki, które jak tylko mogą w każdej sytuacji wyciągną pomocną dłoń:tak: A tak wracając do tematu to, nie powinnaś się przejmować...wiem, że to brzmi banalnie i wcale nie jest takie łatwe do zrealizowania jak się wydaje, ale przechodziłam dokładnie to samo. Planowaliśmy na wiosnę zabieg, mój kochany podchodził do tego tak spokojnie, że dodatkowo mnie tym denerwował;-) A ja miałam miliony myśli, a co jak się nie uda, a może to i tak nie ma sensu, bo po poprzednim poronieniu podczas pobytu w szpitalu coś mi tam jakiś patałach uszkodził i nawet in vitro nie pomoże tylko będę się łudzić i faszerować lekami, a może nie powinnam robić tego czy tamtego, co powinnam jeść itp...I może się powtarzam, ale...naprawdę najlepiej o tym wszystkim w ogóle nie myśleć, a podejść do tego jak do kolejnej, zwykłej wizyty u lekarza. Wiele sobie po tym zabiegu obiecywałam, ale po rozmowie z koleżanką, u której powiodło się przy drugiej próbie zrozumiałam, że muszę zmienić nastawienie i jeszcze przed przygotowaniem zacząć myśleć o tym, że jak się nie powiedzie za pierwszym razem to nie koniec świata i o niczym to nie świadczy, bo w końcu i tak się uda! Bo najważniejszy jest luz i spokój:tak: A stres i nerwy są dużo gorsze od tych wszystkich rzeczy razem wziętych, które wyszperałaś w necie. I skoro sama jeszcze masz maleńkie wątpliwości to ja wierzę za Ciebie:tak: Będzie dobrze:-)
Novaczka dobrze, że wujek był na posterunku:-) Nie dość, że chatę uratował to jeszcze nas przed ewentualną Twoją nieobecnością na BB. Już go lubię;-)
Antila, Aluś ja mam dokładnie tak samo:-) Najgorzej to z butami, wymyślę sobie jakieś i co ciekawe raczej takie najprostsze, a nie jakieś nie wiadomo jak udziwnione i za cholerę nie mogę takich potem nigdzie dostać, choć wydaje mi się, że jeszcze kilka dni temu widziałam takich setki przypadkowo w mieście...:sorry2: Zatem trzymam kciuki za rychłe znalezienie tej sukieneczki:tak:
Carioca no właśnie może chociaż kolor zdradzisz?...sukni oczywiście, oj twarda sztuka z Ciebie:tak: O zdrowie nie pytam (na wrześniu wspomniałam), za to dużo zdrówka życzę. I coś mi się wydaje, że miałam przyjemność widzieć Cię w poniedziałek, choć nie jestem pewna:confused:. Ale jadąc w stronę obwodnicy przymusowo stałam na czerwonym i taka fajna babeczka, z brzuszkiem, łudząco podobna do tej ze zdjęć tutaj zamieszczanych siedziała na przystanku autobusowym. Dodam, że ubrana była w białe spodnie 3/4 i taka zwiewną bluzeczkę w odcieniach beżu i brązu o ile dobrze pamiętam. I już nawet miałam zacząć się drzeć przez uchyloną szybkę, ale jakoś nie miałam śmiałości...:unsure:tym bardziej, że owa skądinąd super babeczka chyba miała dość czekania na ten autobus i skierowała się w stronę przejścia dla pieszych więc już raczej by mnie nie usłyszała. A było to na przystanku koło lidla, na przeciwko Witawy.
Kajduś, Ewuś, Moniolek, Sensi i całą resztę 30-tek gorąco pozdrawiam.
 
Najeczko nie przejmuj się głupim gadaniem.Czasami ludzie plotą bzdury tylko po to, aby coś powiedzieć.Ja też sie niedawno dowiedziałam, że pewnie nie mam dzieci, bo jestem wygodnicka i idę na łatwiznę.Ja po prostu nie komentuję takich wypowiedzi bo i po co:no:Trzymam kciuki za dzisiejsze wystąpienie lub raczej za to, aby go jednak nie było:happy:
Wagnies i jak tam, złazi już uczulenie:confused:
Aluś tak trzymaj nie szperaj w internecie, bo od tych informacji można oszaleć:shocked2:Co do wysiłku fizycznego jeżeli prowadziłaś aktywny tryb życia nie można chyba tak z dnia na dzień tego zaprzestać:confused:Nie martw się brakiem letnich zakupów odzieżowych coś czuję,że niedługo będziesz musiała zakupić sobie kilka większych ubranek;-):-)
Novaczko u nas też wczoraj zerwała się burza nie wiadomo skąd.Musiałam prosić mamę, aby podjechała do nas zamknęła okna i zabrała psa , który panicznie boi się burzy
Ewo no właśnie jak z tą zmianą pracy:confused: Odezwały się te panie z przedszkola?
Maraniko:happy:
Sensi
zaczynam się poważnie martwić o Ciebie:no:
Ja już po pobraniu krwi i właśnie pochłonęłam ogromnego pączka:-D
 
Czolem laseczki!!!

Dzis juz troszke lepszy nastroj...

Najka boze coz to za babsztyl wstretny!!! Jak mozna takie bzdury mowic... sama tez znam przyklady kobiet ktore rodzily pierwsze dziecko duzo po 30-stce, nawet w okolicach 40-stki... a dzieci maja jak najbardziej normalne i zdrowe!!!
Trzymam kciuki za Twoje dzisiejesze wystapienie, na pewno pojdzie dobrze!
Alek hmmm... powiadasz fryzjer... moze tez sie wybiore...
Maraniko kurcze... nie denerwuj sie tak bo dzidzi to szkodzi.... mam nadzieje ze juz do konca bedzie wszystko ok...
Antila to smacznego zycze :-D

A ja za chwilke ide sobie sniadanko zrobic i pomysle co by tu dzis przez caly dzien robic...
 
Maraniko - to na bank byłam ja :-D Wszystko sie zgadza.

Najka - co za jakiś babol... brak słów. Wiadomo, ze lepiej rodzić przed 30tką, ale na to akurat wpływu nie mamy, a chodzenie i myślenie o zagrożeniach ma zupełnie inny efekt. Wrrr... Będzie miała myszy, zobaczysz.

Alek - nie jestem co prawda specjalistą, lae wrzuce swoje trzy grosze :-) zmiana trybu życia byłaby niewskazana przed ivf, ale po zabiegu moze wez pod uwage chwilowa przerwe - az do "wyjaśnienia".

Novaczka - a ja mojego Stasia chyba oddam do żłobka. po roku będę chciała wrócić do pracy, bo z jednej pensji napewno nie damy rady, moi rodzice daleko, a tesciowie wiem ze srednio chcieliby zajmowac sie codziennie wnukiem. Najwyzej pomoga we wczesniejszym odbieraniu dziecka ze zlobka. A taki żlobek to nie jest samo zło - profesjonalne opiekunki, wyzywienie adekwatne do wieku, kontakt z rowiesnikami. Napewno bardziej bedzie narazony na choroby, ale mam nadzieję, że okaze się silnym chłopakiem.

U mnie ucho jakby nieco lepiej, oko bez mian, uczucie przewiania tyż :baffled: Chodzę w gustownej chustce na głowie i rozsiewam zniewalajacy zapach olejku kamforowego. Ale myślę, że jutro już będzie lepiej, już ja znam to cholerstwo.
 
Cześć dziewczyny
Melduję się porannie, znaczy prawie południowo.. ale dziecię śpi więc na chwilę zaglądam..

Carioca- wiem, że żłobek to nie samo zło, bo wykwalifikowane panie itd.. itp.. ale mam koleżanki, które oddały dzieci i zawsze coś jest nie tak.. np. że dziecko w domu już chodzi bez pampersów, woła na nocnik, albo samo idzie, bo wie gdzie stoi i potrafi samo tam dojść, a w żłobku nocniki stoją w łazienkach, do których dzieci nie chodzą same, tylko co jakiś tam czas idą całą grupą i za przeproszeniem sikają na akord.. No więc, żeby uniknąć zalania ubrania zakładają pampersy.. i co? cała praca nad załatwianiem na marne.. albo jedzenie- jak dziecko je samodzielnie, to i tak przychodzą i dokarmiają, bo samo to je długo.. oj, czasem tymi kwalifikacjami to by sobie mogły podetrzeć.. Nie ma się co rozwodzić nad tematem.. każdy sobie radzi jak może. My widocznie, choć jest naprawdę skromnie, możemy sobie pozwolić na to, bym była z dzieckiem w domu.

Maraniko- nie wiem co Cię tak wqrzyło, ale nie wolno Ci.. sama widzisz jak to sie kończy.. a wujek rzeczywiście dobrze, ze prawie sąsiad i że ma klucze.. ale my też opiekujemy się jego domem jak wyjeżdża, więc jest chyba jak należy.. Cieszę się, że tęskniłabyś gdybym zniknęła z BB.. miło to usłyszeć

Najeczko, wydaje się, ze dość rozsądnie podeszłaś do sprawy, jak Ci głupia baba nagadała.. tak jak napisały wcześniej dziewczyny.. chyba sama ten niedorozwój ma..

Aleczku, dobrze, ze troszkę odpuszczasz.. i tak trzymaj..

Pozdrawiam Was i idę jeszcze odwiedzić "siedzące" mamy..
 
Witajcie kochane
Gdzie się podziało słonko:confused: A miałam wybrać się na weekend do rodziców i chyba sobie podaruję przez tę pogodę:-(

Carioca tak czułam:-):tak: No to następnym razem już będę śmielsza:sorry2: A co do żłobka to nieśmiało mogę zaproponować opiekę nad Stasiulem:tak: Ja na pewno będę w domku, nawet jeśli wpadnie jakieś zlecenie i naprawdę będę miała wenę twórczą to na pewno małym zajmie się teściowa bądź mama więc czy byłoby ich dwóch to już żadna różnica. A w ogóle to widziałam gdzieś w mieście taki szyld o prywatnym przedszkolu na godziny i zastanawiam się czy nie uskutecznić tego pomysłu właśnie w ramach żłobka...A może razem coś wykombinujemy? Zawsze to jakiś grosz, a przy okazji cały czas jesteśmy a naszymi maluszkami.
Wagnies staram się jak mogę, ale taka wyjątkowa sytuacja mi się przytrafiła i nie potrafiłam nad tym zapanować, choć należę do tych raczej nad wyraz spokojnych ludzi. Najważniejsze, że już wszystko w porządku i na pewno teraz już za wszelką cenę będę unikać wszelkiego typu zmartwień itp., choć co by nie mówić, po prostu czasem się nie da...
Novaczka wiem, wiem, ale choć robię tak wielki łuk, żeby pewne sprawy ominąć to jak widać czasami się nie da. A ze żłobkami to jak ze wszystkim innym, bywają też te naprawdę dobre, ale do tych to są zapisy jak jeszcze maluszek pomieszkuje w brzusiu takie przeładowanie.
Antila smacznego:-)
 
witajcie,
chcialam odpisac ale znowu mi bb zaczelo odmawiac otwarcia ....
niestety nie mam zadnych wiadomosci w sprawie pracy z tych dwoch rozmow.... ale teraz moi pracodawcy wyjezdzaja na dwa tygodnie ( 29/06-13/07) wiec postanowilam, ze w tym czasie wezme sie za porzadne poszukiwania,bo bede miala czas na chodzenie na rozmowy i w ogole szukanie pracy...
Najko- co do tego babsztyla to tylko jej nastepnym razem prosto w oczy powiedziec,zeby pilnowala swojego nosa,bo rzeczy jakie wygaduje to kompletne bzdury i ty na takowe czasu nie masz....
Carioca i Novaczka- ja jestem dobrym przykladem dziecka "wychowanego" na zlobku,przedszkolu i sanatoriach.... jak bylam mala to mama musiala wrocic do pracy a babcia jeszcze pracowala,wiec nie bylo opcji innej jak zlobek :tak: i z opowiadan wiem,ze uwielbialam tam byc.... pozniej jak mnie przepisali do przedszkola ( do dzis pamietam moj pierwszy dzien) nie bylam na poczatku szczesliwa,ale szybko sie przyzwyczailam i mama mi opowiadala,ze ja chcialam do zlobka i przedszkola awet w weekendy :-):laugh2::laugh2: moje dziecko tez bede chciala oddac do zlobka,ale na pewno nie na caly dzien tylko na moze dwa dni w tygodniu, a pozniej zobaczymy ... u nas sa dwa problemy: 1- zlobki sa cholernie drogie i prawde mowiac nie oplacaloby mi sie isc do pracy,bo moja wyplata szla by na oplaty za zlobek a 2- Joe rodzice bardzo chca sie zajmowac ewentualnym wnukiem tylko ja mam opory przed tym... chodzi mi o to,ze nie widze problemu raz - dwa razy w tygodniu aby zajmowali sie dzieckiem jesli maja na to ochote,ale nie codziennie... moze to glupie,ale ja mam zupelnie inne podejscie do wychowania i z mojego doswiadczenia wiem jakie to wazne dla dziecka jak i rodzica byc razem... poza tym ja teraz po pracy nie mam sily ani ochoty na nic,a co dopiero jak mialabym wrocic do domu i jeszcze dodatkowo zajmowac sie dzieckiem... to jest bardzo duzo pracy i wiecie nie wiem jak moja mama sobie dawala rade.....
Alek- super,ze udalo ci sie zrelaksowac... zmiana fryzury zawsze duzo pomaga na poprawienie lub (w przypadku zlego fryzjera) pogorszenie humoru... pochwal sie nowa czuprynka :-)
Antila- z zakupami zawsze jest,ze jak sie czegos konkretnego chce to nigdy nie mozna w danej chwili znalezc....
Wagnies- jak sie czujesz dzisiaj?

ja wam musze jeszcze napisac komentarz mojej szefowej wczoraj... otoz ja powinnam pracowac od 8 rano do 6 wieczorem i w piatki do 5... duzo rzeczy omawiam z nia przez telephone,bo nigdy nie ma czasu.... no i ostatnimi tygodniami raczej moje godziny wydluzyly sie do 8-9 wieczorem czego skutkiem jest to,ze jestem na prawde zmeczona ... rowniez pod wplywem obowiazkow ( utrzymanie domu i opieka nad trojka rozpuszczonych aczkolwiek calkiem dobrych nastolatkow) czasami po prostu nie do konca slucham co ona mi gada,bo sama nie wiem czego chce i najczesciej sama sobie zaprzecza wiec robie co uwazam za sluszne i tak wszyscy sa zadowoleni- ja,ze wykonalam prace,a ona,ze nie musi nic robic ( kobieta sie bardzo rozleniwila od jakiegos czasu)... no i albo ja rzeczywisccie nie zanotowalam w mojej glowie,ze mi powiedziala,ze wczoraj moze a nie na pewno bede musiala odebrac mala z tanca albo ona tylko myslala,ze mi tak powiedziala- mniejsza z tym w kazdym badz razie rano na szybkiego omawialysmy,ze mam po mala jechac i mialam odebrac buty ze sklepu ( dzien wczesniej mialam tam wieczorem zadzwonic ale zapomnialam) i ona do mnie komentarz: " kobiety w ciazy sa bardzo zapominalskie.... przynajmniej ja taka bylam..." - zatkalo mnie ale nic jej nie opowiedzialam a ona po minucie sie zreflektowala i powiedziala,ze moze czegos mi brakuje i dlatego do mnie nie dociera (nic w zlym kontekscie,w sumie ja bardzo lubie i poza jej maniakalna obsesja wlasnej religi jest bardzo mila i konkretna osoba); to ja jej odpowiedzialam,ze rzeczywiscie ostatnio brakuje mi snu... a ona na to z usmiechem no mam nadzieje,ze to nie przez nas... to ja jej na to,ze owszem troche,bo jak wroce do domu to przeciez tez musze posprzatac,ugotowac dla mnie i Joe,zrobic zakupy itp.... no sie tylko usiechnelysmy i kazda poszla w swoja strone..... mowie wam ten jej komentarz mnie rozbroil... a z drugiej strony brak wyobrazni....
nawet zmiana mojej pracy nie zmieni za duzo w mozliwosci widzenia sie z Joe,bo on pracuje od ponidzialku do czwartku od okolo 11-16 ( zalezy od dnia) do polnocy, w piatek od 11 do 21 i dwie soboty w miesiacu od 11-18 + godzina na dojazd w obie strony.... ja mialam we wtorek czy srode po prostu bardzo potwornego dola,ale teraz jest juz lepiej i nie moge sie doczekac weekendu a pozniej kilku dni bez pracy...
milego dnia! ja musze leciec zrobic sobie sniadanie i sie szykowac do pracy...
 
Witajcie!
Dzięki Wam za słowa wsparcia! Z tą babą wiem, że bzdury totalne plecie, ale gorzej kiedy trafi się taka babę , kiedy ma się ciężki dzień.
Przeżyłam wystąpienie publiczne, mówiłam przez mikrofon i nawet chyba jakoś to wyszło, chociaż nie powiem, kosztowało mnie trochę... w ogóle dosć nerwowo dziś w pracy. Ale w końcu weekend!:-D
Aleczko to świetnie, że fryz poprawił Ci nastrój! A jakie masz plany weekendowe?
Betko17 dzięki, że się tu odezwałaś! Gratuluję dzieciaczka!:tak:
Maraniko dobrze, że już z Tobą w porządku! Dbaj o Was! Ściskam ciepło! A co do słonka to w Lublinie jest go w nadmiarze i wielki skwar!
Antilko fakt, trzeba olać takie baby.:tak: A Ty miałaś próby wątrobowe, dobrze pamiętam?
Wagnies to swietnie, że lepszy nastrój. I jak Ci jest na tym zwolnieniu?
Carioca niech Ci zdrowieje to uszko! :-)
Novaczko :-)
Ewo dołek poszedł, bardzo dobrze! I na pewno znajdziesz jakś dobrą pracę, z mniejszą ilościa godzin i satysfakcjonującą!
Pozdrawki! Miłego weekendu!
 
reklama
Ja tylko na momencik wpadłam życzyć Wam wszystkim pięknego i udanego weekendu:tak::-)
Mnie coś łapie, ale jeszcze nie doszłam co to takiego, mam tylko lekko podgorączkowy stan, ale nic poza tym i chyba najlepiej będzie jak to wyleżę i prześpię:tak: Bynajmniej przez te dwa dni.
Pozdrowionka i całuski dla Was wszystkich.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry