Cześć Trzydziestki. Strrrrrrraaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaasznie dawno mnie nie było.... Ale jakoś się nie wyrabiałam. Potem miałam przejścia z rotawirusem Martyni, aż w końcu był upragniony wyjazd... Nie będę Wam tu przynudzać o wszystkim. Zapraszam na blog, tam opisane było na bieżąco...
Pochwalę się tylko, że doczekałam się wreszcie chodzenia Martyny... teraz dopiero, po 3 miesiącach odkąd pierwszy raz sie wypuściła... A ile kilometrów z nią wykonałam, to chyba żaden licznik nie zmierzy....
Napiszcie mi pokrótce co u Was...? Która została mamusią???? Nie mam szans na nadrobienie, więc tak choćby w jednym zdaniu....
Pozdrawiam i mam nadzieję, ze już teraz będę troszkę częściej zaglądać...
Od jutra zostaję "słomiana" na prawie 2 tygodnie, a noce takie dłuuuuugie... ;-) Pozdrawiam...