Witam.
Wczoraj w przychodni poznaliśmy Ani rówieśników, starszych o tydzień sierpniaczków. Chłopczyk jest nawet synkiem kolegi mojego z zerówki, który

o dziwo mnie pamiętał. A z dziewczynką razem się chrzciliśmy w Boże Narodzenie. Najpierw badanie, ważenie i to był najgorszy punkt programu. Ania tak zaczęła płakać, że w końcu zwymiotowała na wagę ciastkiem, którym została poczęstowana w poczekalni (któż by przypuszczał, ze aż tak będzie płakać). Podczas szczepienia płakała ale nie aż tak i tylko przez chwilkę, bo ta szczepionka ponoć boli. Było, minęło, już nie pamięta. Ponoć wczoraj dużo dzieci płakało u lekarki i podczas szczepienia, chyba taki dzień był po prostu.
A przychodnię mamy na WIelkoborskiej (róg Wielkoborskiej i Dobrzyńskiej), fajnie bo mam jakieś 750 metrów (mierzyłam licznikiem rowerowym). A dlaczego chodzicie na Dekabrystów? Macie tam jakiegoś znajomego pediatrę?
I widzę, że moja Ania to raczej wstydliwek będzie. Chyba, że z tego "wyrośnie".
To przygotowania zaawansowane do roczku. My nie zamawialismy mszy, ale w niedzielę (dzień po) akurat była msza rocznicowa (za urodziny, rocznice różne przypadające w danym miesiącu - takie msze są co miesiąc), więc można powiedzieć, że także za Anię.
Ania ostatnio ma manię wrzucania przedmiotów za nasze łóżko, oczywiście jak jest złożone i trzeba się nagimnastykować, żeby wyciągnąć gazetę czy coś innego.
Ania trochę przystopowała próby chodzenia, tzn nie robi za bardzo postępów, ale u niej tak zawsze było, że miała takie skoki rozwojowe - dzień wcześniej nie siedzi, dzień później już siedzi. Więc mam nadzieję, że i tym razem tak będzie. Nie będę jej ponaglać. Są dni, że w ogóle nie chce stać a kiedyindziej stoi sobie i podchodzi do nas. Chociaż tu widzę postęp, że jak podchodzi do nas to już wolniej a nie z impetem. Czyli już z równowagą jest lepiej.
Fajnie, że kupiłaś butki. Nie wiem, czy ta wielka dziura pod ostatnią wiadomościąto fotka butków, ale ja nic nie widzę

. Gdzie i za ile kupiłaś butki? Moze spróbuj jeszcze raz wkleić?
Pozdrawiam, pa pa