No dziewczyny, odniosłam pierwszy mały sukces wychowawczy. :-):-):-):-):-):-)Majka sama usnęła!!!!! Co prawda nie w łóżeczku tylko na naszym łóżku, ale to i tak pierwszy raz życiu. Nie chciałam jej odkładać do łóżeczka, bo sie wcześniej rozpłakała i nie chciałam, ze by kojarzyła jakby to była jakaś kara. Nie wychodziłam też z pokoju, bo chyba bym nie wytrzymała za drzwiami. A tak widziałam, ze jej się nic złego nie dzieje, więc bez żadnego kontaktu siedziałam sobie w kąciku i patrzyłam. Cała operacja trwała mniej niż pół godzinki. Obawiam sie jednak, że nie pośpi, bo w dalszym ciągu ma trochę kataru i teraz po tym płaczu słyszę, że jej spłynął do noska. Nie chciała jej jednak już ruszać.
Joasiek, dzięki za motywacje i wskazówki. Kocham to forum!!!!