Oliwka całą noc spała tak jak zwykle, z 2 pobudkami, tylko ja nie mogłam spać... Wczoraj tuż przed położeniem się spać Oliwki zdarzył się nam wypadek. Oli podeszła pod pokój brata, a akurat wtedy Patryk otworzył z impetem drzwi, bo chciał iść do łazienki. Bombnął Oliwkę w nos, a ta spadła centralnie do tyłu. Nie wiem nawet jak mocno się uderzyła w głowę, puknięcia nie słyszałam, ale też w domu nie było za cicho. Oli strasznie się rozpłakała, z nosa poleciała jej krew (nie dużo). Już chciałam jechać do szpitala, ale akurat mój małżonek był po piwie, więc ją obserwowałam. Zachowywała się normalnie. Przez to poszła spać po północy, bo bałam się ją położyć spać wcześniej. W końcu jak ją położyłam i zasnęła, to ja z kolei nie mogłam spać, cały czas ją obserwowałam. Nie miała w sumie żadnych negatywnych objawów poza tym krwawieniem z nosa, była wesoła, gadała, normalnie jadła, nie wymiotowała. Budziła się w nocy normalnie na cyca, teraz nadal śpi. Tomek strasznie opieprzył Patryka, bo wielokrotnie mówił, żeby nie zamykali drzwi jak chodzi Oliwka, właśnie dlatego, żeby nie dostała nimi, ale trudno oczekiwać od 15latka, że wykaże się taką odpowiedzialnością jak dorosły. Cały czas mam wyrzuty sumienia, że jej nie dopilnowałam :-(