reklama

Ach śpij kochanie...

to może faktycznie dobrze że mój Szymek nie chce smoka od maleńkości a ja chciałam z nim walczyć aby nauczył się ssać. teraz uczymy się co to jest kubek z ustnikiem ale marnie nam idzie najlepiej wiec co to jest cycuch.

a co do spania to chyba tak dzieci na cycku maja ze w nocy jedno karmienie musi byc. u nas jest o 2 idzies spac o 21 i wstaje o 5 rano.
kiedy bede mogla spac 9 godzin:sorry2:
 
reklama
Co do tego artykułu - babka ma sporo racji, ale nie do końca się z nią zgadzam. Przede wszystkim z tym, że każde podanie smoczka to wynik bezradności czy wygodnictwa rodziców. Zamierzałam wychowywać Miśka bez smoka, ale co jest gorsze - podanie smoczka czy wyjście z płaczącym dzieckiem na dwór - zimno, wyjść trzeba, nie ma czasu na uspokajanie po dobroci, a on spłakany łapie powietrze buzią:confused: Czy może jak płacze przez godzinę, a ja już MUSZĘ iść do toalety to mam go zostawić takiego wyjącego?:confused::wściekła/y: Lekko kobieta przesadziła. No, chyba, że myślała o takich rodzicach, którzy na każde zakwilenie pakują dziecku smoka. Jeśli ciągnie tego smoka przez kilka godzin dziennie, to faktycznie może sobie zgryz skrzywić, ale bez przesady
 
Ol, masz rację, każde dziecko ma przecież natuaralna potrzebę ssania. I jakoś trzeba mu ją zaspokoić. Moja co prawda smoczka nie toleruje, ale za to musi sobie to zrekompensować possaniem piersi, teraz już nie tak często, ale jak była młodsza, to strasznie dużo mi na tej piersi wisiała. Wydaje mi się, że te dzieci, które nie chcą smoczka, będzie ciężko odzwyczaić od piersi, no chyba, że ktoś chce tak długo karmić jak ja planuję, bo ok 2 rż to już potrzeby ssania nie ma na pewno :-)
 
Och ja bym dała wszystko zeby Julka chciała smoczka;-)masz rację Ol ,ze w pewnych momentach dobrze jest go uzyc.....chociazby ta toaleta jak napisałas:-D
ale fakt faktem sa tacy co za kazdym razem pchaja tego smoka do buzi dziecka.....zreszta tak jak i sadzanie na nocnik....moja kumpela ma 2 letniego dzieciaka a on nadal robi siku i kupke do pampersa bo jej tak wygodniej:baffled::szok:
ciekawe jak teraz to bedzie bo ma dzidzke tygodniowa...nie bedzie miala czasu na nic to Kuba tak pewnie bedzie robil do 5 lat:-D
ja mam zamiar sadzac mala jak tylko bedzie dobrze siedziec....A Wy????
 
A ja już nic z góry nie zakładam , bo wyjdzie jak z tym smoczkiem ;-)
A poważnie - spróbuję jak będzie dobrze siedzieć, a jak nie wyjdzie, to poczekam do następnych wakacji, jak będę non stop w domu, to będzie łatwiej
 
A w ogóle to przypomniała mi się anegdotka w sam raz na ten wątek (typowe mieszczuchy nie zawsze rozumieją, ale jeśli ktoś wie, jak wygląda praca mleczarza, to czuje klimat): syn mleczarza poszedł do wojska. Bał się nieco, rodzice też, wiadomo, się martwili, jak sobie da radę. Po tygodniu dostają list "Kochani! Jest tu całkiem dobrze. Pozwalają się nam wylegiwać do 6.15. ..."

Mój synuś dał mi się dziś powylegiwać aż do 6. To chyba w ramach prezentu urodzinowego, zlitował się nad starą matką;-)
 
Wszystkiego najlepszego Ol !:cool2:

Niekoniecznie wszytkie cycusiowe musza miec jedno karmienie nocne...Konrad jest tego przykladem,bo spi od 21 do 6-7 rano:tak::cool2:.Jesli jest tak,ze malo zje wieczorem,a obudze sie w nocy,to sama daje mu raz piers:tak:.Gdyby nie byl taki chudy,to pewnie bym tego nie robila.
Co do smoczka,to nie czuje,ze jest to objaw mojej bezradnosc,tylko bardziej wygody :cool2:.Ciesze sie,ze moge malego zostawic na jakis czas.A poza tym ja widze,ze on polubil smoczka.Gdyby go nie mial,to usypialby z paluszkami w buzi.Moze z raz dziennie usypia przy piersi(bardzo lubie sie w niego wtedy wpatrywac:tak:).
 
Ja planuję sadzać Oliwkę na nocnik jak będzie dobrze siedziała. Od siódnego miesiąca kilka razy dziennie sadzałam moją siostrę (miałam 11 lat i traktowałam to jako świetną zabawę) i Magda zaczęła sama sygnalizować swoje potrzeby jak miała rok.
Ale jak się pojawi zniechęcenie to napewno zrobię przerwę i podejdę do sprawy po jakims czasie, nie wszystkie dzieci są gotowe na taką naukę już wieku 7 czy 8 miesięcy, a zmuszanie przynosi odwrotny skutek.

Starszego syna nauczyłam wołania sisiu jak miał rok i 3 miesiące (kupę juz dawno robił na nocnik zawsze po nocy). Zciągnęłam mu w lipcu pieluchę i latał z gołym siurkiem, jak zaczynał sikać, to ja mu w te pędy podsuwałam nocnik i siusiał na stojąco. Opłaciło się spędzić 3 dni z nocnikiem pod ręką, bo szybko załapał i po 3 dniach już sam wołał. Pauliny i Patryka już nie miałam czasu tak uczyć, bo miałam trójke dzieci na głowie, więc nie mogłam całego czasu poświęcić na pilnowanie, kiedy zaczną siuśki lecieć. W efekcie Patryk zaczął wołać jak miał rok i 10 miesięcy a Paulina to sikała do ponad 2 lat (a w nocy do 7 :baffled:, no ale powodem były problemy nerfologiczne). To były dzieci chowane na tetrze, teraz z papmepersami podobno trudniej dziecko nauczyć.

Mam pytanko: czy któraś a Was wie jak się sprawują w nauce sygnalizowania potrzeb fizjologicznych nocniczki z pozytywką :confused:
 
reklama
Kasia, to zależy od dziecka. Niektóre bardzo się cieszą z muzyczki i siedzą na nocniku godzinami, ale znam i takie dziecko, które po pierwszym "sukcesie" jak usłyszało muzyczkę to się wystraszyło, popłakało i na widok nocnika przez dłuższy czas płakało
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry