:*
dziewczyny kochane opiszę wam naszą wizytę po której odżyliśmy

przynajmniej troszeczkę

byliśmy na prywatnej wizycie u b.zaufanego lekarza powiedzieliśmy wszystko co i jak pokazaliśmy wyniki z prenatalnych.. on się zdenerwował troszkę.. jak powiedziałam że miałam te badania robione przy chorobie gdzie była gorączka i wg.. no ale to pikuś.
zrobił nam usg za 80 zł zrobił jeszcze raz wszystkie pomiary, i UWAGA NT 1.7 a na prenatalnym jak pamiętacie było od 2.7-3.1.. wszystkie narządy przepływy i powiedział że nie widzi nic złego i że on stawia na to że urodzi się mały śliczny zdrowy bobas

przy Nati mowił to samo

ale że jeśli powiedzieliśmy A to trzeba powiedzieć też B i tą aminopunkcję mamy zrobić dla własnego spokoju..

przed usg ciśnienie moje 140/90 a po 120/80

no i przez ten cały stres zeszło z wagi 6 kilo więc opieprzył mnie z gory na dół że ma być zero stresów
i stwierdziliśmy z M że to był ostatni raz jak chcieliśmy przyoszczędzić na dziecku że chodzimy do dwoch lekarzy bo nie było by tego wszystkiego.. i od teraz będziemy chodzić tylko prywatnie i koniec

Jestem już szczęśliwa jeszcze te amino stresuję ale jeszcze chwila i będzie po wszystkim
przy badaniu wyszło że maleństwo miało niecałe 8 cm

nawet nie przyszło nam do głowy żeby pytać o płeć z tego wszystkiego więc gdzieś myśle za miesiąc się dowiemy
do zdięcia maleństwo obruciło się tyłem hehe no ale cóż

i tak się chwale z tego szczęścia

:******
wiem że na wielką uciechę jest jeszcze za wcześnie bo jednak wyniki wyszły jakie wyszły ale jakoś tak lżej na serduszku
