A to jakim cudem?Ja też zrobiłam amnio.Ale ja miałam kiepski wynik, więc po prostu musiałam wiedzieć czy mój bobas ma ZD czy nie.Chocby po to aby się przygotować na poród.
Wiecie że przez amnio straciłam kilka koleżanek?

Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
A to jakim cudem?Ja też zrobiłam amnio.Ale ja miałam kiepski wynik, więc po prostu musiałam wiedzieć czy mój bobas ma ZD czy nie.Chocby po to aby się przygotować na poród.
Wiecie że przez amnio straciłam kilka koleżanek?

Wiecie że przez amnio straciłam kilka koleżanek?
@msmisia @Avanza
Tak. W ogromnym skrócie uznały (a raczej jedną z nich, ale.wcisnela swoją.teorie innym) amnio za równoznaczna z aborcja.Ich zdaniem nikt nie robi takich badań jak się nie chce pozbyć dziecka.
I to tylko podkładka , żeby zrobić skrobankę...
Także opadły mi ręce, nogi i cycki.
1.Uwazam, że przede wszystkim nie podjęłam żadnej decyzji, bo nie chciałam jej podejmować nie mając wyniku.Nie chciałam sobie wkręcać najgorszego, ani robić nadmiernej nadziei.
2. Uważam, że decyzja o tym co dalej, powinna być decyzja rodziców, a nie dalszej rodziny czy znajomych z bo wątpię, aby ktokolwiek z nich zechciał odciążyć rodzicow na jeden dzień i zająć się chorym dzieckiem. Każda kobieta ma inną sytuację rodzinna, materialna i inna odporność psychiczną.Ojciec także. Są też różne sytuacje medyczne i różne rokowania.
3. Przez ten miesiąc miałam okazję odbyć ileś rozmów z osobami, które zdecydowały się na urodzenie dziecka z niepełnosprawnością (głównie ZD) ale również z dziewczynami, które terminowaly i uważam, że nikt nie ma.prawa oceniać kobiety w takiej sytuacji. Tobjej życie i wybór też musi być jej.
A ja coz. Gdy w końcu jedna z nich "pękła" i powiedziała o co chodzi (wcześniej nie odbierały, odrzucały połączenia, spotkane na mieście wręcz uciekały itd) po prostu życzyłam wszystkiego dobrego i oby nie musiały być w takiej sytuacji, a jeśli.jakims cudem będą to aby miały wsparcie od rodziny i przyjaciół .Numery skasowałam (bym.sie nie pomyliła i aby nie korciło) a na ulicy mówię "Dzień dobry" i idę dalej.
Bo coz innego mi pozostało?
Czuje żal, bo nawet nie przyszło mi do głowy, że ktoś może tak zareagowac...Ale jednocześnie coś we mnie peklo i nie umialabym z nimi rozmawiać jak dawniej i wolę nie mieć kontaktu wcale.
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie i jest to tak prawdziwe...