wikasik
Jestesmy w komplecie :)
Przy poradniach rodzinnych w kosciolach czesto sa ludzie srednio przygotowani i czesto nawet, jak swego czasu wiedze mieli akuratna, to jej nie aktualizuja. Dlatego naprawde polecam pare spotkan z instruktorem metod naturalnych, takze gdy chcecie sie powstrzymac z poczeciem. Wiadomo, ze latwiej sie czegos uczyc, gdy mozna sobie pozwolic na wiekszy margines bledu.
Tylko blagam, nie rzucajcie haslami typu - kalendarzyk! Bo z niego korzystaja obecnie chyba juz tylko lekarze "leczacy" nieplodnosc, ktorzy na podstawie wlasnie kalendarzyka robia badania, potem mowia, ze wszystko jest ok, wiec probujcie dalej, a za rok zgloscie sie na in vitro...
Ale ja nie o tym. Kalendarzyk byl metoda rozpowszechniana i stosowana w latach 30. ubieglego wieku, a od tej pory duzo sie zmienilo. I jesli sie zdobedzie troche wiedzy i przy pewnej dyscyplinie mozna bardzo szybko nauczyc sie tych metod i skutecznie je stosowac, szczegolnie przy np. nieregularnych cyklach (czego kalendarzyk zupelnie nie bral pod uwage), a takze zaburzeniach typu choroba, praca na zmiany.
Na pewno czas po porodzie jest najmniej sprzyjajacy, bo i najtrudniejszy. Kobieta przez dluzszy czas ma zaburzone dzialanie hormonow i co za tym idzie objawy sa mniej czytelne. Niemniej najwieksza trudnosc nim sie pojawi znowu miesiaczka i najlepiej kolejne tez. Ale z wieloma tabletkami tez trzeba czekac do pierwszej miesiaczki.
Mozna sie sprzeczac na temat skutecznosci i poroznywac do tabletek. Faktem jest jednak to, ze zawodnosc wynika z nieznajomosci lub naciaganiem pewnych regul albo braku systematycznosci, a nie metody same w sobie. To troche tak jak z braniem pigulek od czasu do czasu. Na poczatku nie jest latwo, ale szybko sie mozna wdrozyc i przyzwyczaic. Jesli stosuje sie metode objawowo-termiczna, to dochodzi klopot z temperatura - jej mierzeniem i regularnoscia, przy dziecku, ktore nas budzi co pare godzin, latwo ja zaburzyc, ale juz objawy typ sluz nie jest tak wrazliwy.
Ja stosuje metode Creightona (Creighton model), obserwuje w zasadzie tylko i wylacznie sluz, bez mierzenia temp i jakichkolwiek badan wewnetrznych. Jestem srednia reklama tych metod, bo dlugo sie staralismy o dziecko i korzystalismy z obserwacji w celu wyznaczenia czasu plodnego, a potem by wyznaczyc wlasciwe dni na pewne badania (a nie wg kalendarzyka...), a wczesniej mozna nam zarzucic, ze obserwacje dzialaly, bo mielismy problem z poczeciem. Ale nie chodzi tu o reklame, ale wiedze, zna wiele osob ktore z powodzeniam korzystaja z metod naturalnych odkladajac poczecie, zna tez niemalo, ktorym pojawilo sie nieplanowane dziecko, nieplanowane dzieci pigulkowe i inne tez znam.
Przede wszystkim mysle, ze warto sie przyjrzec tym metodom na rowni z chemiczna czy fizyczna antykoncepcjom i nie zakladac z gory, ze sa trudne, ze zawodne, bo moze sie okazac, ze beda najbezpieczniejsze pod katem zdrowia, najwygodniejsze i ... najtansze (moze poza poczatkowa inwestycja w instruktora, ale i bez tego mozna sie obyc, mysmy mieli pare obowiazkowych spotkan przez rozpoczeciem diagnostyki u naszej lekarki, ale wczesniej sama nauczylam sie tych metod jeszcze dlugo przed slubem i wspolzyciem - i tu pani, z ktora Flaurka sie spotykala ma racje, latwiej sie uczyc szybciej, kiedy sie i tak chce miec dziecko albo jeszcze nim w ogole rozpocznie sie wspolzycie).
Tylko blagam, nie rzucajcie haslami typu - kalendarzyk! Bo z niego korzystaja obecnie chyba juz tylko lekarze "leczacy" nieplodnosc, ktorzy na podstawie wlasnie kalendarzyka robia badania, potem mowia, ze wszystko jest ok, wiec probujcie dalej, a za rok zgloscie sie na in vitro...
Ale ja nie o tym. Kalendarzyk byl metoda rozpowszechniana i stosowana w latach 30. ubieglego wieku, a od tej pory duzo sie zmienilo. I jesli sie zdobedzie troche wiedzy i przy pewnej dyscyplinie mozna bardzo szybko nauczyc sie tych metod i skutecznie je stosowac, szczegolnie przy np. nieregularnych cyklach (czego kalendarzyk zupelnie nie bral pod uwage), a takze zaburzeniach typu choroba, praca na zmiany.
Na pewno czas po porodzie jest najmniej sprzyjajacy, bo i najtrudniejszy. Kobieta przez dluzszy czas ma zaburzone dzialanie hormonow i co za tym idzie objawy sa mniej czytelne. Niemniej najwieksza trudnosc nim sie pojawi znowu miesiaczka i najlepiej kolejne tez. Ale z wieloma tabletkami tez trzeba czekac do pierwszej miesiaczki.
Mozna sie sprzeczac na temat skutecznosci i poroznywac do tabletek. Faktem jest jednak to, ze zawodnosc wynika z nieznajomosci lub naciaganiem pewnych regul albo braku systematycznosci, a nie metody same w sobie. To troche tak jak z braniem pigulek od czasu do czasu. Na poczatku nie jest latwo, ale szybko sie mozna wdrozyc i przyzwyczaic. Jesli stosuje sie metode objawowo-termiczna, to dochodzi klopot z temperatura - jej mierzeniem i regularnoscia, przy dziecku, ktore nas budzi co pare godzin, latwo ja zaburzyc, ale juz objawy typ sluz nie jest tak wrazliwy.
Ja stosuje metode Creightona (Creighton model), obserwuje w zasadzie tylko i wylacznie sluz, bez mierzenia temp i jakichkolwiek badan wewnetrznych. Jestem srednia reklama tych metod, bo dlugo sie staralismy o dziecko i korzystalismy z obserwacji w celu wyznaczenia czasu plodnego, a potem by wyznaczyc wlasciwe dni na pewne badania (a nie wg kalendarzyka...), a wczesniej mozna nam zarzucic, ze obserwacje dzialaly, bo mielismy problem z poczeciem. Ale nie chodzi tu o reklame, ale wiedze, zna wiele osob ktore z powodzeniam korzystaja z metod naturalnych odkladajac poczecie, zna tez niemalo, ktorym pojawilo sie nieplanowane dziecko, nieplanowane dzieci pigulkowe i inne tez znam.
Przede wszystkim mysle, ze warto sie przyjrzec tym metodom na rowni z chemiczna czy fizyczna antykoncepcjom i nie zakladac z gory, ze sa trudne, ze zawodne, bo moze sie okazac, ze beda najbezpieczniejsze pod katem zdrowia, najwygodniejsze i ... najtansze (moze poza poczatkowa inwestycja w instruktora, ale i bez tego mozna sie obyc, mysmy mieli pare obowiazkowych spotkan przez rozpoczeciem diagnostyki u naszej lekarki, ale wczesniej sama nauczylam sie tych metod jeszcze dlugo przed slubem i wspolzyciem - i tu pani, z ktora Flaurka sie spotykala ma racje, latwiej sie uczyc szybciej, kiedy sie i tak chce miec dziecko albo jeszcze nim w ogole rozpocznie sie wspolzycie).
Ostatnia edycja:
.Poza tym jak wiadomo życie to nie sielanka i różnie z tym bywa. zmianowa praca,stres itp itdA ja też jestem wierząca i praktykująca na życie jestem otwarta jak się pocznie to urodzę nawet wiedząc ,że będzie chore.Bóg kazał ziemię napełniać ,a nie przeludniać za chwilę zabraknie żywności .Nie stosuję także spiral bo one mogą zabić poczęte oraz tych najnowszych tabletek ,które w swoim składzie mają też środek wczesnoporonny.Przy metodach naturalnych przeciętna dzietność wynosi podobno 4 dzieci.