hej dziewczyny. z swojego doświadczenia po synku mogę wam powiedzieć na jego przykładzie. on jak się urodzi to też myśleliśmy że kolki i temu tak plącze masowaliśmy dawaliśmy kropelki itp. wszyscy mówili że to na pewno kolki zwłaszcza że mały jadł flachę bo ja nie miałam pokarmu i mia,ł skazę białkowa i pił bebilon pepti. ale coś mi nie dawało spokoju wiec mu zagęściłam jedzenie. najpierw jedne posiłek i dziecko spokojne, później dałam mu normalnie mleko bez zagęszczenia płacz krzyk. na następny dzień zaczęłam u podawać zagęszczone jedzenie i dziecko się uspokoiło zero płaczu bez problemu zasypiał i był zadowolony.miał wtedy troszke ponad miesiąc. tak samo poradziłam kuzynce której dziecko klapało tak starsznie co posiłek, zagęściła mu i było ok zer opłaczu.moje zdanie jest takie że dzieci na ogól są głodne bo nie wystarcza im zwykłe mleko. później jak miał 3 miesiące to małemu podawałam wode koperkową gripe water. na lepsze trawienie.michałkowi pomagała też na czkawki.
będzie dobrze daj znać jak wam poszło.