jak mój Filip był mniejszy, do podawalam mu kisielki zrobione z bobofrutów - gotowałam wodę z mąką ziemniaczaną, a na koniec dolewałam sok, starałam sie, żeby go nie gotować, by nie stracił witamin. Dobre były te kisielki, nawet mnie smakowały.Czasem na koniec dodawałam jeszcze starte jabłuszko. Możesz spróbowac, dzieciaki to lubią. Ja już zapomniałam, że mały jadł te kisiele, może znów mu teraz zrobię. Co prawda ma teraz prawie dwa lata i gust mu się trochę zmienił, ale moze będzie jeszcze jadł. Zawsze to jakaś odmiana w jadłospisie :laugh:.
smacznego
nikita