u nas był bunt zaraz po 2 urodzinach. Potem spokój cisza, aż do 2 lat i 8 mcy. Znów się zaczęło, ja sama, ja chcę to, nie chcę tego, nie założę, nie zjem, potrafiła się sfochać na cały świat i nie zjeść obiadu więc od 10 do 16 nic nie miała w ustach. Na początku krzyczałam, kilka klapsów dostała, ale to nic nie pomagało. Potem zaczełam ignorować, ale ją to jeszcze bardziej wkurzało. Więc zdecydowałam że będę tłumaczyć, tulić, wszystko na spokojne. Poskutkowało. Szkoda tylko, że babcia i mąż dają sobie wleźć na głowę, mała wie ze może sobie z nimi na więcj pozwolić niż ze mną i czasem próbuje u mnie coś ugrać. Ale jestem konsekwentna. Teraz idę niebawem na zwolnienie więc jakieś 9 mcy będę w domu z Julką, będzie czas na wychowywanie, bo do tej pory więcej mnie nie ma niż jestem przez to że pracuję w głupich godzinach.