No mam szanse się rozpakowac jeszcze w tym roku. Chociaż gin umówił wizytę jeszcze na 5 stycznia i powiedział, że może byc różnie, ale jego doświadczenie mu podpowiada, że się jeszcze spotkamy....
W sumie jest tego jeden plus: dłużej posiedzę na macierzyńskim.
Położna w MSWiA też mi powiedziała, że najlepiej informować przy przyjęciu o zzo, bo muszą najpierw pobrać krew i ustawić anestezjologa, bo z tym ostatnim to może różnie byc.
Dodała też, że najgorsze są właśnie takie rodzące, co od razu o zzo wołają. Oni już tam wtedy z góry wiedzą, że z taką będzie problem, bo się zablokuje... Czyli, że co, najlepiej nie wołać w ogóle i się męczyć....
Aha, i gbs zróbcie - nie każdy gin zleca to badanie, a na markwarta przy przyjęciu trzeba mieć kwitek z wymazem.
W sumie jest tego jeden plus: dłużej posiedzę na macierzyńskim.
Położna w MSWiA też mi powiedziała, że najlepiej informować przy przyjęciu o zzo, bo muszą najpierw pobrać krew i ustawić anestezjologa, bo z tym ostatnim to może różnie byc.
Dodała też, że najgorsze są właśnie takie rodzące, co od razu o zzo wołają. Oni już tam wtedy z góry wiedzą, że z taką będzie problem, bo się zablokuje... Czyli, że co, najlepiej nie wołać w ogóle i się męczyć....
Aha, i gbs zróbcie - nie każdy gin zleca to badanie, a na markwarta przy przyjęciu trzeba mieć kwitek z wymazem.