Vikiigus - szkoła rodzenia płatna 400 zł. W tym jest 8 zajęć co wtorek po 3 godziny każde.
Aniucha - podjedź sobie najlepiej wieczorkiem do MSWiA, bo w dzień mają największy młyn, wywoływane porody, umówione cesarki - to wszystko z rańca i położne są zagonione. Byłam po 19.00 i było puściutko.... Fajnie by rodzić o takiej porze
Złego słowa na dr Lisiaka nie powiem. To mój trzeci gin w ciąży. Złoty człowiek, z ogromnym doświadczeniem. Zawsze ma czas dla swojej pacjentki. Właśnie wróciłam od niego z wizyty i na razie się nie zapowiada, abym się rozpakowała. Mała waży 2821g w 35t5d, mam przyzwolenie na poród od tego poniedziałku w MSWiA i cieszę się bardzo, bo pozostałe dwa szpitale traktuję jako ostateczność.
Uważam, że komfort rodzącej jest tak samo ważny jak zdrowie dziecka, a wiem z opowieści moich koleżanek, które już rodziły, że w pozostałych szpitalach nie tylko kleszcze, ale także wyciskanie dzidzi są na porządku dziennym. Koleżance w Bizielu wyciskali synka, choć wielki nie był - efektem są 42 szwy (nie wiem gdzie to zakładali...) i trauma przed kolejną ciążą. W dwójce poza tym oszczędza się na rodzących i cc robi się dopiero w momencie gdy jest zagrożenie życia dziecka bądź matki. Trzy moje koleżanki rodziły w tym roku tam i wszystkie trzy porody zakończyły się cc, w tym jeden po 32 (!) godzinach.
Dr Lisiak wspomniał o kleszczach podczas wizyty - stosuje je głównie przy zzo, gdyż w wielu przypadkach zdarza się, że rodząca nie współpracuje prawidłowo podczas parcia i trzeba jej pomóc. Byc może to trochę wina anstezjologa, powinien znieczulić tak, by czuło się w ostatniej fazie porodu. Zresztą na kleszcze można się nie zgadzać. Alternatywą jest zawsze cc.
Termin mam nadal w granicach 15 stycznia, więc jeszcze trochę muszę się pomęczyć
