reklama

Ciąża bliźniacza

Yummy super że z dzieciaczkami ok i że rosną jak na drożdżach:D

Agatka fajnie że u Ciebie samopoczucie dobre:)Odpoczywaj:happy2:

Moniek trzymam kciuki:-D

A o tych tabletkach co piszecie nie mam zielonego pojęcia,bo ja narazie jechałam tylko na luteinie,duphostanie i no-spie i jak leżałam w szpitalu to miałam zastrzyki z papaveryny.
 
reklama
Hmm wlasnie podejrzana sprawa- Moniek sie nie odzywa-mial byc wczoraj na wizycie hmm, Claudie wywialo Walewanderki zapadla sie pod ziemie, Enaflo czasem wpada na partyzanta haaaaaaloooo whazzzz up?????:confused::-)

Agatka malenka nic tylko sie radowac, nadejszla wiekopomna chwila, 29 tc skonczony fiu fiu gratulejszyns:tak::tak:

Wczoraj gawedzimy sobie z doktorkiem w kwestii terminu cesarki, a on do mnie "ze bylby zadowolony, gdybym wytrzymala do poczatku marca/ ewentualnie konca lutego":-D Chyba jajo zniose :-D
 
Yummy_mummy_82
user-offline.png
-nie wiem jak oni to liczą,bo wg mojej p.dr skończony jest 28 tydz a wchodzę w 29.Wytrzymasz kochana.
Ja za to apetytu nie mam,wmuszam w siebie jedzenie.
 
Dziewczęta melduję się. Na wizycie ok, szyjka prawidłowa, dzieciątka zdrowe, nie pomierzone, bo mój gin nie mierzy na każdej wizycie. Kolejna za 3 tygodnie, mam nadzieję, że wytrzymam.
Po lekarzu Emuś zawiózł mnie do rodziców bo wyjeżdzał na 2 dni....i dobrze, bo wczoraj wieczorem miałam sensacje żołądkowe, które napędziły skurcze i dzis rano krwotok. Dzwoniłam do gina, mam zwiększyć dawki leków, leżeć plackiem i obserwować. Jakby nie przestawało lecieć to szpital. Oczywiście przestało, teraz tylko plamię ale mam skurcze i staram się nad nimi zapanować. No i znowu leżę.....nic nowego:wściekła/y:
Odnośnie skurczy to mój gin powiedział, ze mam dużą macicę i jeszcze dwurożną więc kurczliwość może być wzmożona. Dobrze, ze szyjka trzyma.
 
Ostatnia edycja:
Agatka tak sobie wmawiam, że po 32 tc będę już spokojniejsza.....a jak juz tam dotrwam to pewnie będę marzyła o 36 tc...no ale później to już mogę rodzić, czyli od 12 marca robię się wyluzowana na maksa....hihihi.
Dziś jedno moje dziecię coś mało się rusza....i weź się tu człowieku nie martw....co chwila coś.
Czy my tak już będziemy zeschizowane do 18 roku życia naszych pociech? Eeeee pewnie dłużej:-p
 
Moniek napiszę jedno.Mam już dużego syna i też się ciągle martwię.Jak masz dziecko to martwisz się o nie cały czas.
Mój szczyt marzeń to donoszenie do końca lutego.
 
Wiadomo zawsze 32 lepszy niz 2 trymestr, ale jednak naprawde im dluzej tym lepiej. Kolezanka z oddzialu urodzila w 34- niby 2 x 10 agpar, ale byly traktowane jak wczesniaki- pare tygodni w inkubatorach, jedno mialo problemy z oddychaniem:( Dziewczyna plakala jak bobr, bo ja wypisali a dzieciaki w szpitalu, a ona miala z domu jakies 80 km do szpitala:( wiec masakra:(( serce by mi peklo...
 
reklama
Wiadomo zawsze 32 lepszy niz 2 trymestr, ale jednak naprawde im dluzej tym lepiej. Kolezanka z oddzialu urodzila w 34- niby 2 x 10 agpar, ale byly traktowane jak wczesniaki- pare tygodni w inkubatorach, jedno mialo problemy z oddychaniem:( Dziewczyna plakala jak bobr, bo ja wypisali a dzieciaki w szpitalu, a ona miala z domu jakies 80 km do szpitala:( wiec masakra:(( serce by mi peklo...
Ja mam taką sytuację, jadę półtorej godziny w jedna stronę do szpitala, w którym są moi chłopcy :-( Mieli wyjść w tym tygodniu ale jeszcze są karmieni sondą...ehh szkoda gadać. Do tego moja córka z rąk mi nie schodzi, a jak mamy jechać do szpitala to jest histeria, bo boi się, żebym tam nie została.

Więc dziewczyny zaciskać nogi, brać tabletki i leżeć, leżeć, leżeć bo dla waszych dzieciaczków każdy dzień w brzuchu jest na wagę złota.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry