reklama

Ciąża bliźniacza

chcemy większy od naszego ale nie za duży. na początku myśleliśmy że z wózkiem to się jedynie do combi zmieścimy albo do verso ale jak do naszego weszło to zostaliśmy przy hatchback tylko 4/5 drzwiowy.
mąż się upiera na Honda civic albo toyota corolla (teraz taką 3 drzwiową mamy wiec sprawdzona) i w sumie inne ogłoszenia rzadko przeglądamy. ja chciałam corolle verso bo przestronna ale zobaczymy co w końcu zostanie bo mamy dylemat. zazwyczaj w weekend gdzieś się wybieraliśmy więc z drugiej strony zależy nam żeby miejsca trochę było żeby sie pomieścić i dalej móc jeździć tyle że z dziećmi.
no i używaną bo na nową nas nie stać - zresztą wydatki dopiero sie nam zaczną.
A wy? jaki samochód chcecie?
 
reklama
no właśnie idziemy podobnym tokiem myślenia :) mamy sprawdzone poczciwe renault clio z którym też nam się ciężko rozstać, więc wymyśliliśmy coś podobnego, mianowicie scenica... tylko różne opinie na jego temat znalezliśmy i teraz mamy dylemat... :wściekła/y: a już prawie zdecydowani byliśmy, przynajmniej co do modelu. no i oczywiście też nie nowy;-);-)
 
znajomy szwagra ostatnio miał do sprzedania scenica. był w super stanie, pierwszy właściciel, pewność że bezwypadkowy - mąż go oglądał ale coś mu tam sie nie podobało. juz nie pamiętam na co narzekał ale chyba na te liczniki po środku samochodu że to go wkurza noi samochód już poszedł do kogoś innego. oj czuje że jak mój będzie tak wybrzydzał to my pare lat jeszcze będziemy się gnietli w tym co mamy. a mi by scenic spokojnie wystarczył i ceny ich też są dobre!
 
Witajcie kobity:-D

mati strasznie się ciesze że maluszki czują się coraz lepiej:tak: i coś w tym jest że jednak kobiety silniejsze od facetów bo u mnie synuś to taki cycuś kochany,mały przytulaniec a mała charakterek ma silniejszy,taka nerwowa jak się dopomina czegoś:-D

Witam nową mamusię:)

Dziewczyny u nas wszystko ok.Najważniesze że głowa już nie boli i funkcjonuję już normalnie,robię wszystko bo blizna po cc się ładnie zagoiła i nie boli,brzusio bardzo malutki ale mój gin mówi że bedzie się obkurczał przez okres połogu,skóry pewnie cos zostanie ale nic dziwnego po takim rozciągnięciu:szok: na chwile obecną smaruje sobie bliznę cepanem przepisanym przez gina,po której to ma byc mniej widoczna.
Dzieciaczki czują się dobrze na razie odpukać bardzo grzeczne,ale ostatnio pozwoliłam sobie na czekoladkę tofifi i mała bolał brzuszek:baffled:nie mogła bidulka zrobić kupki,dlatego wszystkim domownikom mówię żeby chowali przede mną wszelkie czekoladowe słodkości.Od wczoraj zajmujemy się z męzem sami maluchami(pomagała nam teściowa ale wyjechała).Maluchy kąpiemy o 19 potem karmienie i o dziwo budzą się na karmienie dopiero-mała o 3 w nocy a mały 4.30:szok: co mnie dziwi bo z córką to miałam co chwilę pobudki:tak:Maluchy potrafią juz zjeść po 60ml.Czasem jedzą o tej samej porze,czasem zupełnie inaczej.

Trzymajcie się dziewczyny jak najdłużej w trójpaku:biggrin2: I wypoczywajcie dużo;-)

niuleczko co u Ciebie?
 
anuśka bardzo się cieszę że wróciłaś już do zdrowia i trzymasz formę:-) wiadomo że ta naciągnięta skóra potrzebuje czasu żeby się obkurczyć ale pewnie już niedługo to nastąpi ;-)
jej twoje dzieciaczki tyle przesypiają to przynajmniej trochę pośpisz. a nie trzeba budzić dzieci do jedzenia co 3 godziny? bo trochę podczytuje wątek już rozpakowanych mam i one coś tam takiego pisały i się teraz zastanawiam. bo skoro twoje śpią to bez sensu je budzić specjalnie.
a z tym jedzeniem to ja myślałam że teraz mam koszmar bo dieta - ale widzę że dopiero po będzie ciężko bo to dzieciaczki przede wszystkim cierpią:-( a ja tak lubię czekoladę...
A jak starsza córka zareagowała na rodzeństwo? Pomaga ci, cieszy się?
Anuśka powodzenia - oby tak dalej dobrze ci szło i dużo zdrowia dla dzieciaczków!
 
Zabolek - powodzenia!!!
Madzioha - ja mam lenia odkąd na zwolnieniu jestem. Nie wiem co ja jutro zrobię jak do pracy wrócę :szok: Tyle sie na czytałam o tym zastrzyku energii w II trymestrze i z niecierpliwością na niego czekam.
Anuska - fajnie ze ci dzieciaczki śpią ładnie oby tak dalej. No i fajnie ze sie budzą osobno. Mnie tutaj znajoma mowila ze jej chłopcy o tej samej porze się zawsze budzili i obaj się domagali cycka, wiec się obkładała poduchami i obu naraz podłączała do ssania. Tego się właśnie boje.
 
mati super że u was wszystko w porządku :-) oby tak dalej
żabolek trzymamy kciuki żeby wszystko spokojnie przebiegło i bez komplikacji :-)
anuśka dajesz mi trochę nadziei, że nie będzie najgorzej. Mam nadzieje że moje chłopaki nie zafundują nam poligonu :-)

My też myśleliśmy o zmianie samochodu na jakieś kombi ale chyba będziemy musieli narazie to odłożyć na szczęście nasz obecny samochód nie jest malutki ale troszkę wymaga napraw a najgorsze że to niby takie duperele ale trochę zachodu to wymaga.

Ja też mam lenia nawet nie chce mi się dziś na spacer iść. Muszę sie zregenerować trochę bo w piątek 3 prania i kupa prasowania, wczoraj sprzątanie, że wieczorem to już wysiadałam więc mój dzisiejszy dzień jest lenistwem z premedytacją
 
reklama
Moje drogie, moje dzieci zdecydowaly w czwartek, ze nie beda trzymac sie kolejki! O 17 w dwoch wielgachnych chlupnieciach odeszly mi wody i zaczely sie skurcze. Tesciowie do 18 mnie dowiezli do szpitala, wtedy jeszcze w miare dobrze sie czulam, a pozniej skurcze coraz czestsze a o 19.45 pelne rozwarcie i mozna by bylo juz rodzic gdyby nie fakt, ze maluchy ulozone miednicowo i musialam poczekac na miejsce na stole operacyjnym. W koncu o 20.54 urodzil sie Rory (czyt.Rori) z waga 1.95kg a minute po nim Cian (czyt.Kian) z waga 2.2kg. Obaj chlopcy jakby ktos nie umial sie zrorientowac z tych irlandzkich imion;-). Rory mial stopki prawie za uszami wiec byla obawa, ze jest cos z bioderkami, ale wyglada, ze wszystko ok. Cian od poczatku mial male problemy z oddychaniem i zaraz mu rurki podlaczyli do pomocy i oboje zostali przewiezieni na oddzial intensywnej terapii gdzie sa do teraz. Rory juz wyszedl z inkubatora i jest w lozeczku, karmiony na przemian butelka i przez rurke, Cian nadal w inkubatorze z powodu plucek, do tego jest naswietlany na zoltaczke i karmiony przez rurke tylko. Z Rorym mozna sie przytulac i go karmic, niestety Cian na razie musi sie wzmocnic zanim pierwszy raz sie poprzytulamy. Moje piersi chyba jeszcze w szoku, jest w nich co prawda siara, ale sama nie wyplywa, mam recznie piersi pobudzac, co robie co pare godzin,ale wychodzi z nich tylko kropelka a do tego bardzo boli. Laktatora mi nie pozwalaja uzywac az do jutra, zreszta mleko jeszcze nie przyszlo. Nie wiem jak to bedzie, maluchy dokarmiane sztucznym poki co, wole sie na zapas nie martwic bo to na pewno nie pomoze. Emocjonalny rollercoaster, ale maluchy sie maja dobrze, po prostu sa wczesniakami przez to na razie do domu nie idziemy. Mam nadzieje, ze bede mogla zostac w szpitalu jak najdluzej. Odezwe sie za jakis czas. Papa.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry