pikka historia mojego porodu jest dziwna.
w niedziele 1.07 pojechałam na ktg i okazało sie że wychodza mi regularne skurcze. po badaniu gin wyszło że mam rozwarcie na 4,5 cm więc stwierdzono że jeszcze tego samego dnia powinnam urodzić - trafiłam na porodówke. tam skurcze sie uspokoiły i przeleżalam pod ktg pół dnia. wieczorem przeszłam na oddział patologii ciąży. wcale nie czułam zbliżającego sie porodu. i tak spędziłam tam spokojnie poniedziałek a we wtorek przed południem po podaniu antybiotyku na bakterie zaczeło mnie mdlić ale dopiero ok 24 tak już na serio mnie naciągało więc zgłosiłam to położnej bo nie dostałam nic osłonowo do antybiotyku. ona stwierdziła że to napewno objaw zbliżającego się porodu i wysłała mnie na porodówkę bo jak to stwierdziła "nie będzie sie mna stresowac całą noc czy przypadkim jej nie zaczne rodzic na oddziale" i o 00.20 trafiłam na porodówke. tam zaczęła się katorga. zero skurczy a ja podpięta do ktg do godz 6. i z miską pod głową bo zaczęło mnie wymiotować i zakaz ruszania się bo zapis ktg był nieczytelny. ok 10 podjęto decyzję że przebiją mi pęcherz płodowy bo rozwarcie było na 5cm a to przyspieszy akcje. no i od tego momentu zaczęły mi się skurcze juz coraz częstsze i boleśniejsze. i tak do godz 16.30 wszystko sie rozkręcało. jak zaczęliśmy sie przygotowywac do porodu (rozkładali to wszystko itd) to skurcze osłabły i musieli podac mi jakąś kroplówkę która mało pomagała. (bez solidnych skurczy ciezko urodzić)byłam już tak osłabiona że nie miałam chyba zbyt dużo siły i z tego względu mój poród (parcie itp.) trwał ok godziny.dlatego też zrobiono mi solidne nacięcie które teraz nie może się goić. o 17.38 urodził się Michał a o 17.50 Gabrysia.
ogólnie porodu nie wspominam zbyt dobrze bo kazano mi leżeć cały czas (17godz) pod ktg a tak na leżąco w bezruchu skurcze są o wiele boleśniejsze i czas strasznie się dłużył. ale jak już Gabrysia leżała mi na piersi nawet nie czułam bólu podczas zaszywania. teraz to jak sen. o wszystkim zapomniałam i najważniejsze że dzieciaczki całe i zdrowe. jak już ma się je przy sobie zapomina się o bólu.
ale nabazgrałam, przepraszam za fatalną składnie ale pisze jedna reka bo na drugiej Michał cyca zajada ;-)
pikka a na jaki samochód wkońcu się zdecydowaliście?
dzidka one na zdjęciu na duże wyglądają. to kruszyny malutkie. tez wszystko za wielkie. idealny jest rozmiar 50. teraz ważą 2610 i 2500. dużo wagi straciły po porodzie. a twoje ile ważą.